Jesteś tutaj:HOME>XIII Edycja Ligi Bobra>Relacje 1 liga>Indywidualne popisy - relacje z 2 kolejki 1 ligi.

Indywidualne popisy - relacje z 2 kolejki 1 ligi.

16 kwiecień 2018 Relacje 1 liga 330 odsłon

Druga kolejka Ligi Bobra za nami. Historyczny dzień ponieważ udało się spiąć kolejny temat organizacyjny – video. Zgodnie z obietnicami mecz który wybiorą internauci nagramy i zrobimy skrót. Życzeniem internautów był skrót meczu o 14 pomiędzy ekipami Glasspro/PrefBUD (Tulewo) versus Nauka Jazdy u Sławka. Co jeszcze wydarzyło się tego dnia na Ostrówku i kto zaskoczył pozytywnie? Kto zrobił prawdziwe show? O tym poniżej.

11:00 SM Texland – BAD BOYS Ostrówek

Mecz  tych dwóch drużyn zapowiadał wiele emocji i tak też było. Zażarta walka pomiędzy dwiema bardzo doświadczonymi ekipami prezentującymi wysoki poziom gry. Początek spotkania i drużyny strzelają po 2 bramki, gol za gol i było już 2:2. Pod koniec pierwszej połowy Texland zaczął dyktować warunki na boisku i z  wyrównanej walki robi się ich przewaga. Strzelają na 3:2. W drugiej połowie Bad Boys’i wzięli się do odrabiania strat. Pomimo ogromnych starań i oddanych więcej celnych strzałów tracą kolejną bramkę. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić jak to mówi stare piłkarskie porzekadło... Spotkanie zaczęło się wynikiem 4:2 dla SM Texland.

14:00 Glasspro/PrefBUD (Tulewo) vs. Nauka Jazdy u Sławka

Jak już wspominaliśmy wcześniej, mecz o 14 był meczem z naszym systemem VAR. Dwóch operatorów, cztery kamery, 30 zawodników, futbolówka, wspaniała pogoda, tłumy kibiców. Nic tylko dać prawdziwe show. Mecz rozpoczął się od znaczących ataków zawodników w granatowych trykotach – Grasspro/PrefBUD (Tulewo). To zawodnicy Marcina Kowalczyka byli częściej przy piłce i próbowali obiema stronami forsować obronę Nauki Jazdy u Sławka, która jak zwykle do meczu przystąpiła w pełnym składzie. Ilość kibiców, zawodników i rodzin kibicująca ekipie robię naprawdę wrażenie. Wiemy już kto oddawał głosy w ankiecie – mając takie zaplecze kibicowskie jest szansa, że każde nagranie będzie dotyczyło jednej ekipy! Po pięciu minutach dominacji Tulewa do głosy dochodzą „goście” . W siódmej minucie Szulich dogrywa do Wróbla i ten daje prowadzenie „Nauce”. Dwie minuty później sytuacja podobna lecz dogrywającym do Wróbla był już Nowak. Mamy już 2-0. Na tym ekipa z „u Sławka” nie przestaje i w kolejnych akcjach już coraz śmielej podchodzi pod bramkę Nasiadko (Tulewo). W 11 minucie Sebastian Laskowski dopisuje się na liście strzelców – 3:0. Po upłynięciu 12,5 minuty Nauka Jazdy postanowiła pierwszy raz zastosować zmianę całej ekipy prócz bramkarza, który podczas pierwszej połowy odnotował trzy fantastyczne interwencje i ustrzegł swoją ekipę od straty bramki. Kolejne minuty to bardziej wyrównana gra i próby sforsowania szyków obronnych obu ekip przez rywali. Na ostatnie minuty pierwszej części gry Tulewo postanowiło przycisnąć „gaz” i ustrzelić coś tego dnia. Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Matuszewski, który trzy krotnie odnotował się raporcie organizatorów: dwie asysty i żółta kartka. A to wszystko w przeciągu niecałych pięciu minut. Po wznowieniu gry – Tulewo w osłabieniu. Jednak Nauka nie potrafiła tego wykorzystać. Mecz nabierał rumieńców z każdą minutą. Emocje powoli zaczęły udzielać się zawodnikom obu ekip. Jednak wszystko zgodnie z regulaminem. Matuszewski powracający z kary ponownie robił różnicę w zespole Grasspro/PrefBUD. Jeśli piłka trafiała pod jego nogi od razu robiło się niebezpiecznie pod bramką Gąsiorowskiego (Nauka Jazdy). W 34 minucie szansę na roztrzepiecie wyniku na swoją korzyść miała „elka” - Wróbel po wrzutce z autu głową piłkę ładuje na bramkę – ale na posterunku Nasiadko. Kolejna dobra interwencja. Trzy minuty później jednak Nasiadko był bezradny ponownie przy uderzeniu Wróbla – 4:3 na Nauki. Tulewo kilka minut później po bramce Mateuszewskiego doprowadza do wyrównania. Wszyscy już myśleli, że ekipy podzielą się punktami co byłoby w sumie sprawiedliwe. Jednak tuż przed końcem spotkania trzy punktu Nauce zapewnia Kielczyk. Po wznowieniu już było niewiele czas na doprowadzenie do remisu przez Tulewo. Pierwszy mecz z video i takie meczycho – oby więcej!

15:00 LSFC vs. GKS Klembów

Mecz miał być pierwszą okazją do odegrania się za poprzedni sezon z 2 ligi. Ekipy tam po raz pierwszy się spotkały. Wtedy – w listopadzie, lepsi byli zawodnicy z LSFC. Jednak po kwadransie gry – nasze odczucia były zupełnie inne niż sprzed pół roku. Wtedy mecz był toczony na pełnej... dzisiaj bez fajerwerków. Tempo gry wolne. W tym maraźmie lepsze wrażenie robi GKS to oni mają więcej akcji i gra jest płynniejsza, Najlepsze wrażenie robi Seżeń i Marcinkiewicz. LSFC nie potrafi znaleźć drogi do bramki GKS-u. W 21 minucie Karol Seżon główką przedłużył wrzutkę Rakowskiego i piłka ląduje w bramce. Dwie minuty później Paweł Ołów przeprowadza akcji dla LSFC - bez efektu. Wynik do przerwy 0-1. Druga połowa zaczęła się lepiej dla zespołu z Leszczydołu. Do wyrównania w 29 minucie doprowadził Damian Książak. Następne minuty gry to zmasowane ataki zawodników Pawła Brylla. Sam kapitan po chwili odpoczynku w wyniku odniesionej kontuzji powrócił na boisku w lepszej wersji. W 35 minucie to on przeprowadził akcję zakończoną golę, pomknął prawym skrzydłem i dograł do środka pola karnego do Marcina Kowalczyka, który wykończył strzałem podanie Pawła. Kolejne minuty przyniosły następne bramki dla zawodników. Ich autorami byli Kowalczyk Marcin oraz Bryl Paweł. Na pięć trafień LSFC, Gieksa odpowiedziała jednym. Wynik końcowy 5-2.

16:00 Latoszek vs. FC Klonowe Liście

Po bezbarwnym poprzednim spotkaniu przychodzi pora na szlagier tego dnia albo szlagier sezonu. Mistrz ostatniej edycji kontra najlepsza ekipa ligi w historii. Klonowa po sensacyjnym zeszłotygodniowym remisie z beniaminkiem musi szukać kompletu punktów w tym meczu by ponownie móc walczyć o mistrzostwo. Latoszek co prawda sezon rozpoczął dobrze ale w ich składzie doszło do kilku zmian spowodowanych wyborami życiowymi co niektórych zawodników. Pierwsze minuty spotkania i pierwszy nokdaun Klonowych. Dawid Pokraśniewicz spod swojego pola karnego przemknął prawą stroną pod bramkę Klonowych, dograł w pole karne a tam znalazł się Reniewicz, który idealnie wykończył akcję. Klonowa była częściej przy piłce jednak mieli wyraźny problem z oddaniem celnego strzału. W 9 minucie ponownie mieliśmy kopię akcji z minut wcześniejszych. Pokraśniewicz, prawe skrzydło tylko egzekutor się zmienił – tym razem Tryc i mamy 2-0. Trzy minuty później mogło być już 3-0, ale Tryc przeniósł piłkę silnym strzałem ponad bramką. Co się odwlecze to nie uciecze powiadają... Minutę później w wyniku zamieszania w polu karnym, piłka niefortunnie odbija się od zawodnika Klonowych i futbolówka wpada do siatki. 3-0. Szok... Klonowa nie istniała jak na razie. Pierwszy celny strzał oddał dopiero Matejak w 15 minucie. Od razu znalazł on drogę do siatki. Przed przerwą bramkę na 2-3 ponownie zdobył Matejak. Nie wiemy co w przerwie pił albo jadł Adaś Matejak ale...było dobre i poskutkowało. Druga połowa to totalna dominacja jednego zawodnika – Matejaka, który tak naprawdę wygrał mecz w pojedynkę. Gdy ekipie nie idzie, pojawia się on... Gdziekolwiek byłaby piłka był tam Matejak. Strzelał, dogrywał, kończył. Wychodziło mu wszystko tego dnia. W klasyfikacji Kickera dostał by pewnie notę 1 tego dnia – klasa światowa. Wiem wiem... cukrzę... Ale należy mu się! W TOP6 będziesz na bank! Matej SHOW tego dnia można by zaśpiewać. Końcowy wynik spotkania Latoszek – Matejak (6-9).

18:00 Hydro-Styl vs. Ruben

W tym spotkaniu liderem był zespół Rubenu,który w zeszłym sezonie zameldował się na trzecim stopniu podium. Hydro-Styl co prawda jest zawsze nieobliczalne i potrafi płatać figle. W poprzednich dwóch sezonach przekonała się o tym ekipa SM Texlandu (ówczesne All Stars Kati Kominki). Ruben rozpoczął spotkanie dość agresywnie – przyzwyczaili nas do tego, że nie odstawiają nogi w sytuacjach kontaktowych. Była to woda na młyn dla ekipy Szymańskiego, który zza linii bocznej dyrygował swoimi zespołem. Hydro-Styl starał się nie ponosić emocjom, próbował grać swoje i kontrować przeciwnika. Dość dobrze zestawiona obrona z liderującym w niej Wójcikiem – szerszej publiczności znanego jako „Żenia”, raz po raz rozbijała ataki i nie dała dojść pod swoje pole karne. Dobre zawody rozgrywał również Reniewicz w bramce hydraulików. Pierwsza bramka i jedyna w pierwszej połowie padła w 5 minucie. Autorem trafienia był Sasin Sebastian. Po wznowieniu gry obraz niewiele się zmienił. Ruben próbował przedostać się pod bramkę Reniewicza, lecz dobrze zastawiona obrona uniemożliwiała im to. Nie pomagały strzały Sadochy i rajdy Rutkowskiego. Dodatkowo skupieni na ciągłych atakach osamotnili Trojanka w swoim polu karnym. To zemściło się dość szybko – bo już w 28 minucie. Wójcik wykończył podanie Sasina i mamy 2-0. Sensacja wisiała w powietrzu. Co prawda najaktywniejsza dwójka tego dnia z Rubenu zdobyła bramki dla swojej ekipy. W pewnym momencie był remis 2-2. Ale wtedy koszmarny błąd przytrafił się Trojankowi w bramce Rubenu, który wyprowadzając piłkę w pole podał przeciwnikowi. Piotr Supeł gdy tylko dopadł do piłki wiedział co z nią zrobić – 3-2. dwie minuty do końca. Zaczyna być gorąco. Ruben chce uratować choćby remis bo już o wygranej nie ma mowy... Cała ekipa rzuciła się do rozpaczliwego ataku – jednak kolejny błąd, strata piłki i ten co rozpoczął strzelania tego dnia również je kończy! 4-2. Sensacja stała się faktem!

Kamil Laskowski

E-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Pliki cookie ułatwiają nam świadczenie usług. Korzystając z naszych usług, pozwalasz nam korzystać z plików cookie.