Menu

Kapitan Robert i jego okręt

Gdy przed 11 edycją dowiedziałem się, że ówczesna trzecia drużyna 10 edycji nie przystąpi do gry – byłem szczerze mówiąc wk*****. I chodziło tu tylko i wyłącznie o kwestie sportowe. Bo wiedziałem, że tracę w LB ekipę która mimo niskiego średniego wieku zawodników była naprawdę dobra. Mało tego, to był dobry materiał na ligowego mistrza. Sam Robert Sztachelski ówczesny i obecny kapitan ekipy odbył ze mną kilka rozmów. Sam był zły. Wkurzony na chłopaków, że jego zawodnicy nie potrafili zebrać się i spiąć kwestii finansowych.

Czytaj więcej...

Latoszek bliżej mistrzostwa - 7 kolejka

W ostatniej kolejce mimo ponownie „kiepskich” warunków atmosferycznych uruchomiliśmy nasze wszystko czujniki i kamery boiskowe by zebrać dla Was garść statystyk meczowych. Widzimy że na FB ma to duże „wzięcie”. Wracając do wydarzeń już tylko i wyłącznie czysto piłkarskich – Latoszek mrozi szampany. Zawodnicy Roberta wygrywają na razie wszystko i są już na autostradzie do mistrzostwa. Nie chcemy ujmując nic najbliższym przeciwnikom Latoszka ale…chyba nic i nikt nie jest w stanie wyrwać im mistrzowskiego tytułu.

Czytaj więcej...

Hydraulicy "wykręcili" numer - relacje z 6 kolejki 1 ligi

Liga będzie ciekawsza? Powoli zaczynamy się przyzwyczajać do tego stwierdzenia w 1 lidze. Ostatnie edycje pokazują, że w pierwszej lidze naprawdę jest ciężko. Ruben dawniej Meritum na razie jest cieniem zespołu który bez precedensowo wywalczył awans z 2 ligi. Nasz Mistrz ostatniej edycji spisał ten sezon na straty – ponownie gubi punkty. Hudro-Styl po dwóch przegranych odwrócili złą kartę i w tej kolejce sprawili chyba można śmiało powiedzieć – sensację!

Czytaj więcej...

"wyrównanie rachunków z poprzednich edycji" - relacje z 5 kolejki

Latoszek vs. Ruben

O godz.10.00 na boisko w Tłuszczu wyszły ekipy Latoszka i Ruben-a. W I połowie gra toczyła się w środkowej części boiska. Bardzo mało sytuacji podbramkowych i strzałów na bramki. Po groźnym faulu na Jacku Markowskim z Latoszka - ten musi opuścić plac gry. Wynik do przerwy 0:0. W II połowie wynik otwiera Sadocha i Ruben prowadzi 1:0. Były to niestety dla tego zespołu miłe złego początki. Kolejne bramki zdobywali już tylko zawodnicy Latoszka. W 38 min. wyrównuje Karol Anklewicz, a minutę później na 2:1 strzela Kocięcki Sebastian. Wynik w 45 minucie ustala na 3:1 dla Latoszka Kuba Drzymała. Bardzo dobry mecz rozegrał Karol Anklewicz, który na swoim koncie notuje bramkę i dwie asysty.

Hydro-Styl vs. Nauka Jazdy u Sławka

Drużyna Nauki Jazdy u Sławka wyszła na boisko w bojowych nastrojach. W I połowie to oni prowadzili grę. Dużo ruchu, pokazywania się do piłek. Mimo tego to zawodnicy Hydro-Stylu zdobywają dwie pierwsze bramki z kontr. W 8 minucie Sebastian Nadaj i w 18 Marcin Perzanowski. Na koniec I połowy gola kontaktowego strzela Wróbel Mateusz. W 34 minucie Damian Giza z zespołu Hydro Style strzela "swojaka" i mamy remis 2:2. Obie ekipy nie chciały dzielić się punktami z przeciwnikiem i co chwilę stwarzały sobie sytuację do strzelania bramek. W 39 min. S. Nadaj podwyższa na 3:2, a chwilę później Jackowski Krzysiek strzela i znów remis 3:3. Wynik końcowy na 4:3 dla Hydro Style ustala po pięknej zespołowej akcji Marcin Perzanowski.

PrefBUD vs. BAD Boys Ostrówek

O 12.00 na boisku w Tłuszczu zameldowały się ekipy PrefBud Tulewo i Bad Boys. W I połowie bardzo chaotyczna gra obu ekip nie przyniosła dużo emocji. W 25 min na 1:0 dla PrefBudu strzela Szymański Marcin. W II połowie mecz nam się otworzył. Zawodnicy Bad Boys co chwilę groźnie atakowali, czego efektem była bramka na 1:1 strzelona przez Andrzeja Sulewskiego. Zawodnicy PrefBudu jednak nie odpuszczali. Sygnał do ataku dał ich kapitan Kowalczyk Marcin i pięknym strzałem pokonuje bramkarza Bad Boys. Na 3:1 podwyższa w 41 minucie Matuszewski Damian. Ekipa z Ostrówka walczyła jednak do końca i w 44 minucie łapią kontakt. Gola strzela Michał Szczapa. Niestety dla nich na doprowadzenie do remisu zabrakło czasu.

FC Klonowe Liście vs. All Stars Kati Kominki

Mianem spotkania kolejki już przed pierwszym gwizdkiem sędziego został obwieszczony mecz Klonowych Liści z drużyną All Stars. Chłopaki obu ekip mieli "stare rachunki do wyrównania" :-) Mecz nie rozczarował. Od pierwszym minut obserwowaliśmy bardzo szybkie tempo gry. Dużo gry "z klepy". Niestety sporo też było fauli co skutkowało częstym przerywaniem gry przez sędziego. W 26 minucie wynik otworzył Kamil Melcher z All Stars po asyście Krzyśka Króla. To podziałało na zespół Klonowych Liści jak przysłowiowa płachta na byka. Jeszcze bardziej zwiększyli tempo gry. Stwarzali sobie dużo sytuacji podbramkowych, lecz piłka nie chciała tego dnia wpaść do bramki rywali. Mądrze grająca ekipa All Stars w 49 minucie skontrowała rywali i ponownie na liście strzelców melduje się Kamil Melcher. Do końca spotkania wynik się już nie zmienił. All Stars - dwa, Klonowe Liście – zero.

Czytaj więcej...

Odbicie się od ligowego dna - relacje z 1 ligi

Światełko w tunelu dla kilku drużyn ukazało się w tej kolejce. Pierwsze punkty powędrowały do Nauki Jazdy u Sławka oraz PrefBUD’u. Bardzo dobre zawody i zmazanie zeszłotygodniowej plamy po przegranej odnotowała Klonowa, która w dość łatwy sposób rozprawiła się z Rubenem.

Hydro-Styl – Latoszek

Mecz rozpoczął się od ataków zawodników Hydro-Style. Wywalczyli oni w pierwszych minutach dwa rzuty wolne. Po drugim z nich Sebastian Nadaj podaje do Damiana Gizy, a ten pięknym strzałem w "długi róg" pokonuje bramkarza Latoszka. Jednak z każdą upływającą minutą to zawodnicy Latoszka przejmowali inicjatywę i kolejno w minutach 8, 9 i 10 strzelali gole doprowadzając do wyniku 3:1. Szczególnie piękne bramki z za pola karnego strzelili w 9 minucie Sebastian Kocięcki i w 10 -Przemek Borkowski. Druga połowa toczyła się pod dyktando Latoszka. Co chwila ładne, składne akcje zagrażały bramce Hydro-Stylu. Wynik końcowy 8:3 dla Latoszka. Bardzo dobre zawody rozegrali Damian Komorowski - strzelec trzech bramek, oraz Sebastian Kocięcki - strzelec dwóch goli.

Chłopaki do wzięcia – All Stars Kati Kominki

Przez pierwsze minuty ciężko było wskazać drużynę lepiej grającą. Mecz toczył się w środku pola. Sporo piłek zagrywanych górą. Dopiero w 10 minucie po indywidualnej akcji wynik otwiera Karol Paź, a dwie minuty później z rzutu wolnego podwyższa na 2:0 Rafał Radomski. Wynik pierwszej połowy ustala po ładnej zespołowej akcji zawodnik Chłopaków do wzięcia - Kamil Żmuda. Z początkiem drugiej połowy przycisnęli zawodnicy All-Stars i dwie kolejne bramki z 26 i 27 minuty ustawiły mecz do końca. Mimo, że zawodnikom "Chłopaków" udało się strzelić jeszcze 3 bramki w tej połowie to zawodnicy All-Stars odpowiadali kolejnymi. Wynik końcowy 7:4 dla "Wszystkich Gwiazd" Na pochwałę zasługuje ofensywny duet z All-Stars Karol Paź i Rafał Radomski - w sumie strzelili 6 bramek. Brawo.

FC Klonowe Liście – RUBEN

Zdecydowanie najlepszy mecz tej kolejki jak również niestety najostrzejszy. RUBEN do meczu podchodził z wieloma rezerwowymi lecz bez Rutkowskiego, którego brakowało im najbardziej. Klonowa natomiast ponownie z osłabieniem –Brak Bogusiewicza i Wiśniewskiego w obronie do takich należy. Na plus – powrót do składu Matejaka i Witka. Zatem chyba ekipa w końcowym rozrachunku na typowe „zero”. Jednak jak się okazało później – jeden zawodnik robi różnicę w lidze. Od pierwszych minut sędzia meczu miał co robić, dużo fauli skutkowało częstym przerywaniem gry. W 7 minucie żółtą kartkę po faulu na Adamie Matejaku otrzymuje Tomasz Sasin. Trzy minuty później mamy już wynik 1:0 dla obrońców tytułu. Po podaniu z rzutu wolnego bramkę zdobywa Konrad Bylak. 2 minuty później mamy już 2:0 - gola zdobywa Tomasz Bertsetseg. Między minutami 20, a 22 padają trzy bramki. Najpierw zawodnicy Ruben-a doprowadzają do remisu 2:2, a następnie po indywidualnej akcji bramkę strzela Adam Matejak strzałem po ziemi na "długi słupek". W drugiej połowie mamy już popis jednego zawodnika - Adam Matejak Show, który 3 krotnie pokonuje bramkarza Ruben-a Maćka Denocha. Szczególnie ładny jest ostatni gol z 40 minuty - po minięciu 4 zawodników drużyny przeciwnej  i strzela obok bezradnego bramkarza. Wynik końcowy 6:2 dla Klonowych Liści.

Nauka Jazdy u Sławka – PrefBUD Tulewo

Ostatnim meczem tej kolejki było spotkanie PrefBUD Tulewo i Nauki Jazdy u Sławka. Można powiedzieć, że w pierwszej połowie w piłkę grali zawodnicy "Nauki Jazdy", a bramki zdobywali przeciwnicy. Już po 3 minutach było 2:0 dla PrefBUD-u. Bramki zdobyli Łukasz Kamiński i Mateusz Karp. Po kolejnych 2 minutach mamy już remis do którego doprowadza Mateusz Wróbel. Niestety obrona "Nauki Jazdy u Sławka" nie spisywała się w dniu dzisiejszym najlepiej i dwukrotnie sprokurowała rzuty karne, które pewnie na gole zamienił Mateusz Karp. Druga połowa rozpoczyna się od przepięknej akcji zawodników "Nauki Jazdy". Wymienili oni kilka bardzo szybkich podań z "klepy" i gola zdobywa Sebastian Laskowski. W 17 min. dwuminutową kare dostaje kapitan Tulewa Marcin Kowalczyk, a w 47 minucie wynik ustala na 4:4 Kamil Nowak. Również w 47 minucie za dyskusję z sędzią czerwoną kartkę otrzymuje Kamil Maciążek.

Po meczu Bartek Jankowski skomentował spotkanie takimi słowami:

Mogę powiedzieć że w końcu odpaliliśmy, jestem bardzo zadowolony z drużyny, mimo średniego początku później pokazaliśmy na co nas stać.
Przeciwnik bardzo dobrze przygotowany fizycznie, grający ofensywną piłkę, myślę że ofensywa była by jeszcze bardziej skuteczna z obecnością Damiana Matuszewskiego, lecz mimo absencji zawodnika z ''dyszką'' chłopaki na prawdę sobie radzili. Dobry mecz, czysty fair play, zbite piątki. Mimo niektórych decyzji sędziego mecz uważam za udany.
Czytaj więcej...

To nie był dobry dzień dla niektórych... Relacje z 1 ligi

Dla niektórych drużyn to nie był dobry dzień! Na pewno tak mogę powiedzieć Ci co przegrali. Jednak dodatkowo tak uznają zawodnicy, którzy odnieśli tego dnia urazy umożliwiające im dalsza grę w spotkaniach ich drużyn. Dzień dał nam kilka ciekawych rozwiązań, które spowodowały że liga stanie się ciekawsza. Truskawką na torcie był ostatni mecz Latoszka z Klonową. Zapraszam!

Nauka Jazdy nadal w lesie

Nauka Jazdy u Sławka drugi raz z rzędu wysoko ulega rywalowi. Dodatkowo ich gra nie napawa optymizmem przed kolejnymi kolejkami. Ekipa Jankowskiego ma podstawowy problem, który uniemożliwia im wygrywanie meczu – nie zdobywają bramek. Ciężko jest wgrać mecz gdy nie może nic dosłownie wejść w bramkę. To już drugie spotkanie gdzie trwa strzelecka niemoc Nauki Jazdy u Sławka. Co prawda chłopcy mają trochę pecha. Obijają słupki i poprzeczki a dodatkowo dość szybko się denerwują. Jeśli byśmy patrzyli na poziom utrzymania piłki oraz ilość podań to górują na rywalem. Jednak to bramki decydują o fakcie czy wygrasz czy przegrasz mecz. W tym aspekcie czeka ich dużo pracy. 1 liga to nie przelewki – trzeba poprawić skuteczność i spróbować grać na zero z przodu. Przy wielu akcjach wyprowadzonych do przodu jest dość sporo chaosu i niedokładności. Natomiast Chłopaki do wzięcia po zeszłotygodniowym laniu – dzisiaj w szerszym składzie, z Wroną i Nowaczukiem z przodu. Dało to wiele ożywienia i niekonwencjonalnych zagrań  których jest znany Wrona.  Do pomocy mieli Żmudę, który co rusz nękał obrońców Nauki Jazdy u Sławka rajdami od bramki do bramki. Indywidualnie należą się pochwały za dobrą postawę Wronie, Nowaczukowi oraz Irkowi Zygartowiczowi.

Z samych wydarzeń boiskowych możemy wyróżnić kilka akacji wspomnianych Chłopaków do wzięcia, którzy dobrze weszli w spotkanie. Rozpoczęli stabilnie i pewnie w obronie gdzie główne skrzypce grał Irek Zygartowicz – rosły defensor dał się również poznać swoim vis a vis kolegom w akcjach ofensywnych. Mam wrażenie, że szybko strzelona bramka trochę ustawiła mecz i podcięła skrzydła przeciwnikowi. Druga część spotkania rozpoczęła się z większym skupieniem Nauki jazdy u Sławka. Mądra gra z tyłu i nie pozwolenie na podejście do własnej bramki dały efekt w postaci kilku akcji ofensywnych. Dobry strzał tuz na początku drugiej części oddawał Bułatowicz – jednak czujnie w bramce Skonieczny. Później co prawda padła bramka kontaktowa jednak chyba zabrakło umiejętności by coś więcej ugrać w tym meczu.  

Po meczu Rafał z Chłopaków do wzięcia krótko skomentował spotkanie:

„Mecz dobry w wykonaniu obu drużyn. Staraliśmy się kontrolować przebieg spotkania, lecz przeciwnik wcale nam tego nie ułatwiał. Nie zagraliśmy dobrej piłki, dużo strat brak konsekwencji w kryciu spowodował utratę trzech bramek, dwa lub trzy razy uratował nas słupek. Plusem jest trochę większa frekwencja zawodników na ostatnim meczu. Co do przeciwnika, chłopaki zagrali dobry mecz. Potrzebują jednak trochę czasu i ogrania w I lidze. Życzę im sukcesów w następnych spotkaniach.”

Dużo pracy dla sędziego

Druga para tego dnia to pojedynek Rubenu (dawniej NadBUD) z PrefBUD Tulewo. Oba zespoły dość w bojowych nastrojach. Wiele kontaktowej walki na boisku ale wszystko w granicach przepisów. Szybko strzelona bramka przez Sadochę w pierwszych minutach spotkania ustawiła pierwszą połowę pod dyktando Rubenu. To oni więcej mieli sytuacji podbramkowych. Tulewo natomiast próbowało wywrzeć presję na przeciwniku i spowodować, że ci się gdzieś pogubią i zrobią błąd w obronie. Maciek Denoch co prawda kilkukrotnie starał się pomóc przeciwnikowi podają do niego piłkę pod swoja bramką jednak Tulewo nie potrafiło tego wykorzystać – czym rehabilitował się wspomniany Denoch swoim kolegom. Być może działa to na niego motywująco? Jednak wracając do gry PrefBUD to mieliśmy wrażenie, że zawodnicy chcą wejść z piłką do bramki przeciwnika. Tak jakby zapomnieli, że można oddawać strzały zza pola karnego. Zupełnie jak na boisku osiedlowym w grze 4:5. Wiele rozwiązań było przekombinowanych. Szymański i Karp w ataku mieli swoje okazje ale Denoch (Ruben) w bramce robił swoje. W końcówce pierwszej połowy mieliśmy jeszcze dwie bramki – raz po faulu na Banaszku (Ruben), mocno piłkę uderzał Michał Kur bezpośrednio z rzutu wolnego. Bita piłka przeszła pole karne i dosłownie nastrzeliła poszkodowanego – Darka Banaszka, który dostawił nie nogę a głowę! Wyginając się niczym patyk na łuk dla dziecka. Dobrze, że obyło się bez kontuzji bo słupek był blisko. Tulewo tuż przed zakończeniem zdobyło bramkę kontaktową z rzutu karnego – wapno na bramkę zamienił Mateusz Karp. Po wznowieniu obraz gry się nie zmienił. Tulewo długimi piłkami szukało napastników a Ruben sukcesywnie kontrowało ich – dzięki temu Sadocha w 29 minucie podwyższa na 4-1. Ruben  na tym poprzestał. Myśli chyba już przy następnym rywalu – Klonowych. Niestety ale do końca meczu zostało jeszcze dobrych kilkanaście minut. Tulewo wykorzystało chwilowe zawahanie Rubenu i w ciągu trzech minut doprowadziło do remisu. Pierwszy sygnał do ataku dał Matuszewski, później bramkę kontaktową złapał ponownie Borkowski a do remisu doprowadził Karp. Emocje rozpoczęły się na nowo. 2 minuty do końca gdy kapitan PrefBUD bezmyślnie fauluje przeciwnika i ogląda żółty kartonik czyli 5 minut kary. Tulewo w osłabieniu. Do końca niewiele ponad minuta. Rozpaczliwe ataki obu ekip kończyły się z reguły na masie niecelnych zagrań. Jedno celne zagranie, które ustawiło wynik meczu było wynikiem splotu kilku przypadkowych zagrań – w końcowym rezultacie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła obrońcy Rubenu piłke na środku przecina Matuszewski – piłka po jego odbiciu ląduje w bramce. Sędzi nie pozwala już wznowić spotkania. Ruben rzutem na taśmę wygrywa zremisowany mecz i jak się okazało później przystąpi do kolejnego spotkania w roli „niepokonanej ekipy”.

Mało grać a wygrywać

Trzecie zestawieni dnia to para, która już się zna z boisk Ligi Bobra. Kominkowi versus Bad Boys. All Stars Kati Kominki  dopiero rozpoczyna sezon meczem z Bad Boysami. Wyjściowy garnitur robi wrażenie: Koza, Król, Radomski, Melcher, Wycech i Matejak. Nieobecni m.in. Paź i Lewandowski. Choć wiemy, że to wzmocnienia na wyjątkowe okazje a tych w tym sezonie kilka na pewno będzie. Bad Boysi bez swojego głównego asa – Domżalskiego. Początek spotkania to sporadyczne ataki Kominkowych. Obie ekipy z wielkim szacunkiem do gry i posiadania futbolówki przy nodze. Wiedziałem, że w tym meczu będę miał „wolne” od częstego biegania po gałę na okoliczne łąki i posesje. Wróćmy na murawę bo tam zbiegiem czasu zaczęło się coś dziać. 2 minuta – Bartek Matejak próbował strzału ze skrzydła, Radomski i Melcher środkiem boiska. Niestety akcje bez większych efektów. To za mało na dobrą obronę Ostrówka.Kibice zebrani tego południa na Orliku na pierwszą bramkę musieli czekać do 13 minuty – strzelcem bramki Wiśniewski . Musimy wspomnieć również o dwóch ważnych sytuacjach z boiska - niegroźnie wyglądające starcie Kurka z Bad Boysów z jednym z zawodników Kominkowych zakończyło się kontuzją i zejściem z boiska zawodnika z Ostrówka. W ciągu następnych minut kontuzji nabawił się kolejny zawodnik z Ostrówka – Jarek Przybysz. Po stracie tak ważnych dwóch ogniw defensywy ciężko było myśleć o pozytywnym zakończeniu spotkania. Chłopakom życzymy szybkiego powrotu do zdrowia a my wracamy na zielone boisko.

Z przodu starał się szarpać Andrzej Sulewski ale niestety na niewiele to się zdało. Często nie miał komu podać i tracił piłkę. Natomiast Kominkowi sukcesywnie budowali przewagę z przodu od czasu do czasu podkręcając tempo w taki sposób, żeby zarobić ale nie narobić. Dobre zawody Kamila Melcher, który tego dnia wielu rzeczy próbował – nawet przewrotki.

Nowe El clasico?

Ostatnie spotkanie tego dnia to mecz, który w pierwszy założeniu miał się nie odbyć bo Klonowa chciała oddać walkower. Jednak patrząc na składy to oba zespoły prawie w pełnej gotowości. W Klonowych brakowało jedynie Matejaka, którego absencja tego dnia dała się odczuć w szeregach Klonowych. Patrząc na wcześniejsze lata to wiemy, że pełne trio (Bylak, Matejak i Bogusiewicz) nie grywało zbyt często. Były sezony gdzie Bylak leczył kontuzje i mistrzowie musieli sobie radzić bez Kondzia! Wróćmy na boisko - pierwszy gwizdek sędziego, pierwszy atak Klonowych i bramka na 1-0. A strzelcem nie kto inny jak Konrad Bylak. Pierwsza akcja i pierwszy faul w okolicach pola karnego. Do piłki podchodzi prawo nożny Kondzio, który wiemy że jak przyłoży to klękajcie narody – siatka na bramce już przed samym faktem wykonywania wolnego się podarła! Gwizdek sędziego to sygnał do rozpoczęcia biegu – Bylak uderza silnie i gol! Wznawiamy grę. Latoszek ze środka rozpoczął kolejny festiwal gry. Nie podłamał się stratą gola tylko grał swoje. Pokazał charakter i wolę walki. Atakował całe dwadzieścia minut. Praktycznie zamknął Klonową w ich polu karnym. Klonowa zmuszona do obrony potrafiła wyprowadzić kilka kontr jednak Komorowski  w bramce mimo przespanego początku dalej spisywał się bez zarzuty. Z resztą jego przeciwnik vis a vis również rozgrywał wspaniałe zawody. To dzięki Maćkowi Białkowi Klonowa nadal nie przegrywała. Latoszek natomiast próbował wszystkiego by strzelić kontaktową bramkę. Strzały z daleka bite przez Komorowskiego i Borkowskiego oraz akcje podbramkowe Markowskiego i Reniewicza nie potrafiły znaleźć drogi do bramki. Świetnie z tyłu w Klonowych zagrał Wiśniewski i Karolak. To chyba jeden z nielicznych spotkań gdzie Klonowa miała wyraźny problem z utrzymaniem się dłuższym przy piłce. I to nie było spowodowane brakami w umiejętnościach tylko w problemie zabrania piłki rywalowi. Przed końcem pierwszej części bramkę do szatni zdobywa ponownie niezawodny Bylak, który mimo braku Matejaka nie załamuje rąk. Wynik 2-0 niby nie jest bezpieczny ale wiedzieliśmy, że tutaj dużo bramek nie padnie.

Latoszek na drugą połówkę wychodzi jeszcze bardziej zmobilizowany. Z obozu chłopaków co rusz słychać były okrzyki zagrzewające do walki! Dodatkowej wiary dawali jej stali bywalce naszych Orlików – kibice.Z gry to oni mieli więcej sytuacji podbramkowych.  Brakowało skuteczności i szczęścia. Druga część meczu była taka sama jak pierwsza. Latoszek sukcesywnie budowało swoją przewagę. Zdobywał teren i zamykał przeciwnika na ich połowie. Klonowa ograniczała się jedynie do kontr. Bramka kontaktowa, które poderwała Latoszka padła dość szybko bo już w 29 minucie.  Strzelcem Pokraśniewicz. Za 10 minut do remisu doprowadził Przemek Borkowski, który często pomagał w akcjach ofensywnych. Dość dziwnym zagraniem było nie wyprowadzenie Krzyska Borkowskiego w podstawie – jednak mówmy o efektach jakie to przyniosło.  Krzysiek zaliczył w meczu kilka głupich fauli i odbywał kary minutowe wspólnie z Damianem Komorowskim. Z poziomu ławki obaj mogli się lepiej przyjrzeć sytuacji meczowej. To chyba zaprocentowało. Krzysiek, Przemek i Damian osłabiali zespół, który grał chwilami w podwójnym osłabieniu. Sędzia nie miał litości i wyrzucił prawie na raz dwóch zawodników z Latoszka. Klonowa nie potrafiła wykorzystać gry w podwójnej przewadze. Po powrocie na plac gry zawodników z kar minutowych wynik spotkania ustalił Reniewicz po indywidualnej akcji skrzydłem. Wynik końcowy 3-2.

Czytaj więcej...

Wystartowali! Relacje 1 kolejki

Czasami jest tak, że nic nie wychodzi…

Otwarcie nowego sezonu to mecz który kończy poprzednią edycję. Drużyny te same, boisko to samo tylko poziom wyższy. Już nie 2 liga a 1, będzie gościć w tej edycji zawodników Nauki Jazdy u Sławka i Bad Boysów. Oba zespoły sporo czasu przed pierwszym gwizdkiem zebrały się na boisku w Tłuszczu. Nauka Jazdy u Sławka w dość okrojonym składzie – około 14 zawodników. Okrojonym ponieważ przyzwyczaili nas Organizatorów do tego, że bywa ich z reguły 18.

Bad Boys lekko osłabione brakiem nominalnego bramkarza. Awaryjnie pomiędzy słupki wędruje Piotr Stańczak, nowy nabytek z Rządzy. Z przodu również zmiana, na prawym skrzydle bramkostrzelny Sulewski, który dołączył do Bad Boys w tej edycji również z Rządzy a na lewym Radek Stańczak.

Mecz rozpoczęli z większym animuszem zawodnicy Nakuki jazdy. To oni więcej byli przy piłce. Ograniczyło się to tylko do gry w tylnych formacjach. Z przodu za dużo było niedokładności w ich gry. Na niewiele również pozwala szczelna defensywa Ostrówka, którą głównie dyrygował kapitan Kurek. To on również oddał pierwszy groźny strzał z rzutu wolnego w 10 minucie. To chyba był jasny sygnał dla jego zawodników – „jedziemy z nimi”. Na pierwsza bramkę czekaliśmy 16 minut. Po dwójkowej akcji Stańczak, Sulewski ten drugi po długim rogu śle piłkę do bramki. Debiutancka bramka w nowym zespole stała się faktem. Bad Boys po strzeleniu bramki nadal trzymało solidnie obronę i tylko skupiło się na groźnych kontrach w których brylował głównie młody Mateusz Domżalski. W 21 minucie dobrze przeczytał grę, przeciął podanie, okiwał jednego obrońcę, zgrał piętą do Roberta Padamczyka a ten s pierwszej piły wystawił mu na lewą nogę. Przepiękna bramka – Pawełas bez szans. Na przerwę Nauka jazdy schodziła już ze spuszczonymi głowami – Domżalski tuż przed końcem wbija bramkę do szatni. Po wznowieniu obraz gry się nie zmienił. Nauka Jazdy u Sławka szarpała grę, wiele niedokładnych podań, wiele strat. Po prostu tego dnia nic im nie wychodziło. Jakby mało tego wbili jeszcze sobie dwa swojaki… Przeciwnik natomiast pokazał wiele wyrachowania w grze i szacunku do piłki. Bez zbędnych strat, głupich zagrań. To zaprocentowało w zdobywaniu kolejnych goli. Ciężko jest wyznaczyć pojedynczego zawodnika tego spotkania ponieważ cała ekipa z Ostrówka zagrała wzorowo i dołożyła cegiełkę do zwycięstwa. Jednak jak mamy podawać personalia to chyba najbardziej piętno odznaczyli ojciec z synem – czyli Domżalscy – Piotr z Mateuszem.

Piłka to prosta gra!

W drugim spotkaniu tego dnia również mogliśmy obserwować beniaminka 2 ligi z poprzedniej edycji. Ekipa dawnego Meritum (teraz Nad Bud) wzmocniona kilkoma znaczącymi nazwiskami: Królik i Kur oraz zawodnikami dawnego Balcerak Skład ma walczyć o najwyższe cele tej edycji. Przeciwnik to dobrze znany w LB zespół z Radzymina – Chłopaki do wzięcia.  Dla przypomnienia to oni w poprzedniej edycji zdobyli wicemistrzostwo ligi! Na boisku tego dnia jednak tego nie udowodnili. Brakowało armat z przodu w postaci Wrony czy Nowaczuka. Sam Żmuda mimo wielkich umiejętności nie potrafił nic zrobić i często oddawał piłkę przeciwnikowi poprzez strzały w okolice bramki… NadBud natomiast mocno zdyscyplinowane. Trzymające pozycje i ustawienie. Tyły zabezpieczali w różnych konfiguracjach Sadocha, Królik, Kur lub Sasian. Na szpicy swoich szans szukali natomiast Sadocha, Adrian Rozbicki, Łukasz Mietlicki czy Mariusz Rutkowski.  

Pierwszy kwadrans meczu to zdecydowane próby zdobycia bramki NadBudu. Swoje akcje próbowali przeprowadzać raz lewą raz prawą stroną. Środkiem przebić chciał się również Sadocha, który kilkukrotnie próbował indywidualnych akcji. Chłopaki do wzięcia słyną z solidnej obrony i twardej gry do samego końca. Dodatkowo na bramce dobrze spisywał się Niedzielski. Ekipa z Radzymina tak dzielnie broniła się do 21 minuty, gdzie swoje przysłowiowe trzy grosze wetknął szybki jak motorek – Rutkowski. To on spróbował wejść z piłką w środek boiska mijając pomocników Chłopaków do wzięcia i tym samym wyciągnąć obrońców do siebie. Później rozciągnął akcję do lewej strony do Rozbickiego a ten celnie podał wzdłuż boiska do zamykającego akcję Mietlickiego. Łukasz z najbliższej odległości pakuje piłkę do siatki. Na sam koniec w 25 minucie po jednej z akcji pod bramką z Radzymina, sędzia wskazał na corner. Tam Rutkowski podaje do Królika, ten robi zamach przed polem karnym i ładuje piłkę pod nogami Niedzielskiego. Do przerwy 2-0.

Po krótkiej przerwie sędzia wznawia zawody. Dalsza gra nie zmieniła się diametralnie. NadBud solidnie od początku do końca meczu. Często zmiany, przemyślane ruchy na boisko zaprocentowały przy zdobyciu kolejnych bramek. Duża zasługa przy wyniku Rutkowskiego, który podpowiadał kolegom z drużyny odnośnie ich ustawienia i zagrań. A w dodatku dorzucił trzy bramki i asystę.

Małe derby Wyszkowa

Ciężka przeprawa zarówno dla jednych i drugich. Ekipy, które znają się jak „łyse” konie. Tak można pokrótce scharakteryzować Latoszka i Tulewo. Pierwszy mecz w sezonie i od razu derby. Walka o prym w okolicy. PrefBUD Tulewo bo tak brzmi pełna nazwa zespołu Marcina Kowalczyka do meczu podchodzi praktycznie w pełnym składzie, bez zbędnych osłabieni. Latoszek niestety nie może skorzystać ze swoich doświadczonych zawodników Komorowskiego, Sztachelskiego i Borowskiego.

Mecz rozpoczął się pod dyktando Tulewa. To oni górowali fizycznie nad rywalem i chcieli to wykorzystać. Wysoki Szymański, Kowalczyk i Matuszewski co rusz próbowali akcji górą i strzeleckich. Do swoich sytuacji dochodził również zwinny jak lis Zabrzecki, po którym już nie widać śladów kontuzji poprzedniego roku. Latoszek zmuszony do obrony. Tylnia formacja tworzona przez  Pokraśniewicza i Anklewicza nie dała przedrzeć się Tulewiakom. Opisując to spotkanie nie sposób pominąć kibiców, którzy przybyli na to spotkanie. Byli to dobrze znani wszystkim stali bywalcy boisk zarówno w Tłuszczu jak i Zabrodziu. To oni zagrzewali do walki zarówno jednych jak i drugich. Bez zbędnych uszczypliwości! Zagrzewali do walki równo oba zespoły! Pierwszą bramkę mogliśmy oglądać w połowie pierwszej połowy. Gdzie Karol Anklewicz pomknął niczym pendolino prawą stroną boiska mijając obrońców i oddając celny strzał w bramkę. 1-0. Obraz gry bez zmian. Atakowało Tulewo, bronił się Latoszek co rusz próbując skontrować przeciwnika szybkimi napastnikami Markowskim i Reniewiczem. To ta dwójka podwyższyła wynik na 2-0 tuz przed końcem pierwszej części.  Reniewicz otrzymał piłkę w połowie boiska, mija M. Kowalczyka zagrywając piłkę w typowy „kanał”, Kowalczyk zanim się obrócił to młody Reniewicz zdążył skoczyć do Wyszkowa zjeść obiad i wrócić. Podprowadził piłkę w stronę bramki, oddając strzał który jakimś cudem wybronił obrońca Tulewa, dobił – interweniuje bramkarz parując piłkę w stronę Markowskiego. Jacek takich akcji nie marnuje. Z bliskiej odległości ładuje w siatce piłkę i mamy 2-0. Wznowienie gry i na druga połowę wychodzi już tylko Latoszek. A dokładnie Reniewicz i Markowski. To co młodzi robili z zawodnikami przeciwnika przypominała czasami grę w fifę. Z łatwością i młodzieńcza finezją wyprowadzali kontry. Pięta, kanał, obroty, dryblingi, szybkość – im piłka w grze nie przeszkadzała. To był właśnie klucz do zwycięstwa. Technika a nie siła. Co prawda Tulewo wsadziło dwie bramki ale na nic się one zdały przy świetnej dyspozycji młodzieży z Latoszka. Kapitan Robert tylko poklaskiwał na to co wyprawiali koledzy. Trzy punkty pewnie zdobyte przez Latoszka.   

Mogła być sensacja

Skazani na pożarcie nie zawsze są na nią skazani. Trochę masło maślane ale… Ekipa Szymańskiego, która od tej edycji już nie jest wspierana przez lokalna dyskotekę a jedynie firmę hydrauliczną Hydro-Styl do końca wahała się udziałem w kolejnej edycji. Grzegorz postanowił zaryzykować i przystąpić do rozgrywek. To się chwali! Wielu korekt w zespole nie zrobił. Po odejściu Sasina do drugoligowego zespołu Młodych Wilków, postawił na dwie nowe twarze juniorskie Sabałę Łukasza oraz Borkowskiego Norberta. Jak się okazało juniorzy to nie dzieciaki do bicia a solidne chłopy do grania. Jak Borkowski wykosił słynnego Yamahę z Klonowych to wszyscy zaparli dech w piersiach… czy oby na pewno młody przyszedł grać w piłkę? A po drugie groźnie wyglądający faul mógł naprawdę kiepsko skończyć się dla Tomka, którego życie nie oszczędzało! Kilka lat temu groźny wypadek motocyklowy a dziś biega jak nowo narodzony po boisku! Mamy nadzieje, że młoda krew Hydro-Stylu została ostudzona przez kare minutowa a następne mecze będą już tylko lepsze.

Mecz rozpoczął się pod dyktando Klonowych. Silna ławka, dyscyplina i gra piłką to znak firmowy Klonowych. 1 minuta i Matejak wyprowadza drużynę mistrzów na prowadzenie. Mecz jeszcze nie dobrze nie rozpoczął a tu trzeba gonić wynik. Kilka minut później zła interwencja Krzyśka Sabały w polu karnym, do futbolówki dopada Matejak 2-0. On niezwyczajny marnować takich szans… Po dwóch szybkich – Klonowa przystopowała i zaczęła się gubić. Szymański z Hydro-Stylu pokrzykiwał na swoich zawodników by spróbowali odważniej. Następne minuty to coraz śmielsze ataki Nadaja i Supła z Hydro-Stylu. Jeden z nich zakończył się bramką kontaktową. Patrząc z boku na spotkanie to wydawało się, że ekipy zamieniły się trykotami. Klonowa lekko zagubiona. Bez pomysłu na grę z solidnie grającym Hydro-Stylem. Mimo dwóch zmienników na ławce Hydro-Styl próbował coś zmienić. Atakował i to on by w grze. Częściej atakowali zmuszając Krzyśka Witka to interwencji. Klonowa tym samym zaczęła swój stały punkt programu – wciągnęła przeciwnika na swoja połowę kontrując go. Wygryz i Bogusiewiecz podwyższyli wynik na 4-1.

Po wznowieniu gry wyśmienite trzy sytuacje sam na sam miał Nadaj, który za dwa razem kapitulował przy bramkarzu a raz oddał strzał obok bramki. Zmasowane ataki ekipy Szymańskiego trwały dalej. Supeł i Szymański się wyróżniali najbardziej, dobre zawody rozgrywał młody Sabała i jego tata Krzysiek. Niestety niewykorzystane sytuacje się mszczą. Dzieła zniszczenia dopełnił Bylak i nowy nabytek Klonowych Radek Przybysz.

Mogła być niespodzianka ale się nie udało! Jednak ja bym nie skazywał chłopaków Szymańskiego w dalszej części sezonu na straty. To ambitny zespół, który już niejednokrotnie udowodnił nam, że jeśli chce to potrafi!

Czytaj więcej...

TECHNOLOGICZNIE WSPIERA NAS

Majek - technologicznie wspiera Ligę Bobra

Patronat

Burmistrz Miasta i Gminy Tłuszcz