Menu

"wodne zawody" 7 kolejka

Młode wilki - Team Hangover
Pierwsza połowa wyrównana, świetne interwencje bramkarza Teamu uchroniły ich przed utratą kilku bramek. Do przerwy 0:0. Na pierwszą bramkę czekaliśmy do 37 minuty. Do remisu doprowadził Daniel Kostrzewa i była to pierwsza i ostatnia bramka Teamu w tym meczu. Na 2:1 dla Młodych Wilków bramkę zdobył Norbert Gawryś, następnie w 45 min. Mariusz Wawra umieszcza piłkę w siatce, 47 min. i bramka Dominika Szczotki, a wynik w ostatniej minucie ustalił Marcel Chojnowski zdobywając bramkę na 5:1.
LSFC - Bear Team
Kolejny mecz tej niedzieli to mecz na szczycie, a mianowicie lider LSFC mierzył się z 3 drużyną w tabeli Bear Team. Tak jak się można było spodziewać wyrównane spotkanie, mnóstwo akcji. Już w 4 min. Damian Berliński wyprowadził Bear Team na prowadzenie, lecz 2 minuty później do remisu doprowadził kapitan LSFC Paweł Bryl. Na zejście do szatni w 25 min. piękną bramkę z rzutu wolnego zdobył Konrad Matejak i po pierwszej połowie wynik 2:1 dla Bear Team! W 3 minucie drugiej połowy na 3:1 bramkę zdobył Kuba Mordasiewicz, a minutę później na 3:2 po raz drugi Paweł Bryl. Znakomity mecz, było na co popatrzeć ! A w tabeli robi się bardzo ciasno! Do końca edycji będzie ciekawie !!!
Łobuzy - RKS Równe
Kolejne spotkanie tym razem drużyn ze środka tabeli. Skuteczna, indywidualna akcja Czarka Podgórskiego i w 4 min wynik 1:0 dla Łobuzów. Na kolejną bramkę czekaliśmy do 17 minuty, kiedy to Kuba Bereda doprowadza do remisu. W 27 minucie bramke na 2-1 dla RKS-u również strzela Kuba Bereda, a 5 minut później do remisu doprowadza kapitan Łobuzów Mateusz Balcerak. 35 minuta i rzut karny dla RKS ! Do piłki podchodzi Karol Kalinowski, strzał i ... i mamy bramkę na 3:2, a 2 minuty później 4:2 gdzie bramkę również zdobywa Karol z asysty Norberta Januszewskiego. Na bramkę kontaktową piłkę w siatkę pakuje Czarek Podgórski w 40 minucie. A w 44 min. Końcowy wynik ustala Norbert Januszewski, trafiając na 5:3.
GKS - TWWD
Ostatni mecz tej kolejki był najciekawszy ze wszystkich. Przez pierwsze 5 minut zawodnicy TWWD grali o jednego zawodnika mniej, wykorzystał to GKS i zdobył bramkę, której autorem był Mateusz Marcinkiewicz. Na 2:0 w 12 minucie trafił Piotr Rakowski z asysty Piotrka Jachacego. W 14 min z dystansu ładna bramkę zdobywa Mateusz Kowalczyk i mamy 2:1. Na 3:1 dla chłopaków z Klembowa bramkę zdobywa Michał Łapiński, a minute później 2 bramki dla TWWD, których autorami byli Mateusz Kowalczyk i Krzysiek Rozbicki (3:3). W drugiej połowie szybko zdobyte 2 bramki przez TWWD (2x Krzysiek Rozbicki) i festiwal strzelecki uspokoił się na 8 minut, bramkę kontaktową w 35 minucie zdobył Michał Łapiński. 37 min bramkę na 5:5 trafia Mateusz Marcinkiewicz. Bramkę na prowadzenie TWWD zdobył Tomasz Świerczyński, lecz prowadzenie nie trwało długo, bo 3 minuty później Norbert Marcinkiewicz pakuje piłkę w siatkę. 47 minuta ten sam zawodnik na 7:6 dla GKS-u, a minute później wynik ostateczny ustalił Michał Łapiński zdobywając 3 bramkę w tym meczu i ustalając wynik końcowy na 8-6 dla GKS-u !

Czytaj więcej...

Wielka czwórka walczy o podium - relacje z 2 ligi 6 kolejki

Ciekawie zapowiada się finisz na zapleczu pierwszej ligi. LSFC z kompletem zwycięstw podejmował tego dnia RKS Równe, które mogło sprawić niespodziankę. Rywale LSFC, którzy walczą również o bezpośredni awans swoje mecze wygrali. Bear Team dostał walkowera od Królewskich, Młode Wilki minimalnie wygrywają z TWWD i Klembowska Gieksa po ciężkim przetarciu z TuTkami wyrywa im punkty.  
Czytaj więcej...

Niezastąpiony bramkarz, wesele i za dużo testosteronu! Relacja z 5 kolejki 2 Ligi Bobra

TWWD – FC Tu-Tu 8:4 (4:1)

Pierwszy mecz tej kolejki to starcie przebudowanego TWWD z ekipą z Tłuszcza FC Tu-Tu. Początek spotkania Falkenberg podaje do Rozbickiego i mamy 1:0 dla TWWD. Tak doświadczona drużyna jak FC Tu-Tu nic sobie z tego nie robi. Cały czas atakuje bramkę rywali. Niestety ani Marcin Sędziak ani Kamil Klepacki nie są wstanie strzelić gola. Jednak w 13 min udaje się to Andrzejowi Ołdakowi, który pięknym szczupakiem (przy lekkiej pomocy bramkarza rywali) doprowadza do remisu. 18 minuta spotkania błąd obrońców FC TuTu i Kamil Falkenberg pokonuje Maćka Oleksiaka. Już dwie min później indywidualna akcja Krzysztofa Rozbickiego i jest 3:1 dla TWWD. Tutki próbują atakować ale niestety dla nich po jednej takij akcji z kontratakiem wychodzi Rozbicki podaje do Falkenberga, ten ponownie odgrywa do Rozbickiego i mamy 4:1.

Druga połowa to ponownie szybka bramka na 5:1 dla TWWD. W 37 minucie akcja w polu karnym TWWD. Bartek Jarzębak w nieprzepisowy sposób zatrzymuje w polu karnym Kamila Klepackiego i mamy „wapno”. Do piłki podchodzi najbardziej doświadczony zawodnik Tu-Tu Marek Pietrzak i piłka ląduje w siatce rywala. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. W 43 min na 6:2 dla TWWD podwyższa Tomasz Świerczyński.  W tym momencie zapanowało rozprężenie wśród zawodników TWWD co się musiało zemścić. Najpierw Hubert Sędziak pięknym strzałem pod poprzeczkę zdobywa gola a kilka minut później po indywidualnej akcji Marek Pietrzak zdobywa 4 bramkę dla swojej drużyny. Mamy już tylko 6:4 dla TWWD. Tutki uwierzyli że są w stanie jeszcze w tym spotkaniu coś ugrać dlatego zaczęli ostro szturmować bramkę rywali. Jednak zapomnieli o obronie i w ostatnich dwóch minutach spotkania stracili dwie bramki. Wynik 8:4 dla TWWD zasłużony.

Tekst meczu: „zakończyłbym karierę ale jestem nie do zastąpienia” angry

LSFC – Team Hangover 10:0 (1:0)

W drugim spotkaniu lider tabeli LSFC podejmował Team Hangover.

Skazywani przed meczem na pożarcie ekipa Hangover postawiła chłopakom z LSFC wysoko poprzeczkę. Kosmiczną pierwszą połowę rozegrał bramkarz „Skacowanych” Mateusz Ołdak. To co wyczyniał w bramce, to nie jeden bramkarz z pierwszej ligi mógłby się od niego uczyć. Pokonał go dopiero po rzucie karnym Patryk Akier.

Druga połowa to już pełna dominacja ekipy LSFC, która wręcz rozbiła Team Hangover. Najpierw Dawid Rudzki następnie Paweł Bryl i dwie Paweł Ołów i zrobiło się 5:0. Przeciwnikom odebrało to już wiarę z jakikolwiek sukces w tym spotkaniu i donosiło się wrażenie że chcę tylko uniknąć wysokiej kary. Niestety dla nich tym razem rozpoczął Chromański, następnie ponownie Rudzki, Damian Książek i Marcin Kowalczyk i było już 9:0. Hangover lekko się przebudził i po ładnej akcji zdobyli honorową bramkę a strzelcem niej był Krzysztof Sasin, który rozegrał naprawdę przyzwoite spotkanie. W ostatniej minucie ekipę Team Hangover dobił Patryk Grzybowski. 10:1 dla LSFC.

Plus spotkania to bramkarz Team Hangover Mateusz Ołdak. Gdyby nie 10 puszczonych bramek byłby w 6 kolejki.

Królewscy – RKS Równe 5:8 (3:4)

O godzinie 11:00 na boisko w Ostrówku wybiegli zawodnicy Królewskich oraz RKS Równe. Mecz naprawdę miły do oglądania. Dużo ciekawych akcji i przede wszystkim Kultura na boisku.

Pierwsza połowa to „oddaj za oddaj”. 8 min Sebastian Kozłowski z RKS i mamy 1:0. Po minucie szybka odpowiedź Królewskich i jest 1:1, a strzelcem Damian Zaręba. Już w 12 minucie najmłodszy na boisku Eryk Kosiński i mamy prowadzenie RKSu. Na 3:1 dwie minuty później podwyższa Kuba Bereda. Jednak na Królewskich nie zrobiło to wrażenia i już po chwili Zaręba strzela drugą bramkę w tym spotkaniu dla swojej drużyny. W końcówce spotkania Karol Kalinowski 4:2 dla RKSu i szybka odpowiedź Królewskich i pierwsza połowa kończy się wynikiem 4:3 dla RKSu.

Druga połowa to już większa dominacja Równego. Grali rozważnie, pokazując że mają dużo większe doświadczenie młodej ekipy Królewskich. W 30 min na 5:3 podwyższył Jakub Bereda, a 5 minut później 6 bramkę zdobywa Eryk Kosiński.  W 38 min Królewscy się przebudzili, a dokładnie Kamil Burakowski zdobywa 4 bramkę dla swojej ekipy. Na 10 minut przed końcem spotkania już każdy myślał że nic ciekawego już w tym meczu się nie wydarzy a jednak. RKS a dokładnie Jarosław Kosiński (tata Eryka) podwyższa wynik spotkania na 7:4. Królewscy nie dali za wygraną i w 47 minucie za sprawą Damiana Zaręby zmniejszają straty. W ostatniej minucie wynik spotkania ustala Sebastian Kozłowski. Po bardzo ciekawym spotkaniu RKS Równe wygrywa z Królewskimi 8:5.

GKS Klembów – Bear Team 6:2 (3:1)

Początek spotkanie obfitował w sporo ciekawych akcji. Na początku inicjatywę przejęli chłopaki z Klembowa. Najpierw „Kalu” potem Marcinkiewicz ale razili nieskutecznością. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Szybka kontra w wykonaniu Bear Team i mamy 1:0, a strzelcem bramki Szymaniak. To był pierwszy i ostatni zryw w tej połowie zawodników Bear Team. Reszta pierwszej części spotkania to koncert GKS Klembów (choć skuteczność pod bramka rywali pozostawiała wiele do życzenia). Michał Łapiński 2x i Mateusz Marcinkiewicz i pierwsza połowa kończy się wynikiem 3:1.

Druga połowa była odzwierciedleniem 1 połowy. Chłopaki z GKSu grali przyjemnie dla oka. Zdobyli 3 bramki, a chłopaków z Bear Team stać było tylko na jednego gola. Jak to stwierdzili „Wesele było ciężkie, a jeszcze gorszy poranek dlatego nie można było zbyt wiele w tym meczu od nich oczekiwać”

Wynik 6:2 dla Klembowa całkowicie zasłużony.

Młodzi zawodnicy GKSu Klembów pokazują że są w formie i maja ambicję walczyć o awans. 

Łobuzy – Młode Wilki 1:4 (0:0)

W ostatnim meczu tej kolejki Łobuzy z Chrzęsnego podejmowali Młode Wilki. Tak jak można by się było spodziewać przed meczem że spotkanie nie będzie należało do łatwych i przyjemnych (przynajmniej dla sędziego). O pierwszej połowie nie ma co pisać, w sumie można „kopanina, kopanina, narzekanie, kopanina i jeszcze raz kopanina”. Całe szczęście że większość zawodników schodziła z boiska bez większych urazów. Druga połowa się trochę uspokoiła. Młode Wilki zaczęły w końcu grać w piłkę i to im się opłacało. Po ładnych akcjach i strzałach z rzutów wolnych zdobyli 4 bramki (na uwagę i oklaski zasługuje strzał z rzutu wolnego Marcela Chojnowskiego - majstersztyk). Honorowa bramkę dla Łobuzów strzelił w ostatniej minucie Mateusz Balcerak.

Podsumowując ten mecz jedyne słowo, które się nasuwa to „testosteron”. Młodzi zawodnicy z Młodych Wilków nie są w stanie zapanować nad jego „chyba” nadmiarem. Chłopaki mają niesamowity potencjał, są zgrani, na ich mecze przychodzi dużo kibiców ale też muszą pokazywać, że są już na tyle dorośli, że agresję mogą opanować a nie wyładowywać ja na boisku. Wierzę że ich trener Kacper Prusak wpłynie na nich pozytywnie i w najbliższym meczu zobaczymy spokojnych i skutecznych piłkarzy.

Czytaj więcej...

Deszcz nie przeszkodził! 4 kolejka 2 liga

To był bardzo ciężki dzień w wykonaniu naszych ligowców. Pogoda dzisiejszego dnia nie była najlepszym sprzymierzeńcem. Cztery mecze w drugiej lidze były rozgrywane w ekstremalnie ciężkich warunkach pogodowych. Zawodnikom podczas gry towarzyszył wiatr i strugi deszczu. Na ostatnie spotkanie wyszło piękne jesienne słońce. Patrząc jednak na frekwencje w składach to pogoda nie spowodowała wielkich problemów kadrowych w drużynach.

Nerwy – wodą na młyn!

Na sam początek tego ciężkiego dnia – starcie ekip niepokonanych. Oba zespoły z aspiracjami pierwszoligowymi. Tylko czym dalej w las tym bardziej było widać spokój i doświadczenie ekipy lepszej tego dnia.

Wyjściowa jedenastka Młodych Wilków: W bramce Bereda, dalej w obronie Roguski Kamil oraz Rafał Juśiński, w środku pola Sasin Sebastian z Marcelem Chojnowskim a na szpicy Rafał Szymański. Zawodnicy Pawła Bryla wybiegli na to spotkanie w składzie: w bramce Ołów, dalej Książak, Akier i Rudzki oraz Paweł Bryl i Patryk Grzybowski.

Mecz od samego początku toczony w ostrym i szybkim tempie. Obie drużyny mimo ciężkich warunków pogodowych nie odstawiały nogi oraz walczyli o każdy kawałek boiska. Początek spotkania bez wątpliwie należał do Młodych Wilków. To oni byli w grze, LSFC bardziej skupiło się na obronie i próbach kontratakach.  W 10 minucie Sebastian Sasin oddaje strzał zza pola karnego – piłka znajduję drogę do bramki. Pięć minut później sędzia, który tego dnia miał „pełne ręce roboty” odgwizduje faul w okolicach pola karnego. Jak wiadomo w takich sytuacjach do piłki podejdzie nie kto inny jak sam Patryk Akier – człowiek z kopytem. Ustawił, przymierzył i piłka odbija się jeszcze po strzale od Sasina myląc tym sposobem bramkarza. Mamy remis. Dalsza gra wiele nie zmieniła się. Kolejne minuty to dość odważne ataki Młodych Wilków. W 20 minucie kosztowny błąd popełnia Rudzki w środku pola. Piłkę przejmuje Szymański i wyprowadza na prowadzenie swój zespół.

Po wznowieniu gry obraz meczu bardzo się zmienił na niekorzyść Młodych Wilków. Kluczowa akcja spotkania rozegrała się w 26 minucie. To chyba ona spowodowała typowe podcięcie skrzydeł. Roguski wycofuje piłkę do swojego bramkarza, niby bezpieczna pozycja, nic nie zagrażało ze strony LSFC – Bereda natomiast popełnia klasyczny piłkarski błąd. Noga uniesiona, piłka nabrała poślizgu i pięknie pod nogą bramkarza wpadła do bramki. Od tej akcji zaczęły się nerwy w szeregach Wilków. Nerwy trochę poplątały im nogi, popełniali proste błędy, wkradła się niedokładność. Była to woda na młyn „starszych” kolegów z LSFC. Wykorzystali to bezbłędnie. Katem okazał się Akier, inkasując tego dnia cztery trafienia.

Pozytywne zaskoczenie

To czego chcieliśmy w pierwszym meczu dostaliśmy nieoczekiwanie w drugim spotkaniu. TWWD vs. Łobuzy. Ponownie w meczu głównym aktorem była pogoda, która dyktowała warunki gry. Zawodnicy szanowali swoje zdrowie, nie ryzykowali niepotrzebnymi faulami. Miło się to oglądało. Od początku nieznaczną przewagę miało TWWD. To oni więcej mieli z gry. Stwarzali więcej sytuacji podbramkowych. Za wiele w pierwszej połówce się nie działo pod katem sytuacji bramkowych. Jedną z nich miał Kamil Falkenberg, który w 20 minucie kąśliwie uderzał z dużego palca na bramką Jacka Piekuta. Piłka sparowana na rzut rożny.

Po wznowieniu gry tempo podkręcili zawodnicy TWWD. Kluczową sytuacją w drugiej części było zejście Kamila Komorowskiego po ujrzeniu żółtego kartonika. Gra w osłabieniu dała przeciwnikowi trzy bramki, które tylko mogliśmy oglądać. Pierwsza padła po świetnym dograniu Falkenbega, który był wyróżniającą się postacią tego spotkania, podanie tuż z linii autowej w samo pole karne do Borowieckiego. Hubert tym razem zachował zimną krew pokonując bramkarza łobuzów i dając prowadzenie TWWD. Dalsze minuty do dominacja zespołu grającego w przewadze. TWWD wygrywa pierwsze spotkanie w tej edycji.

Marcinkiewicz time

Trzeci mecz w Ostrówku to konfrontacja Równego z Klembówem. Drużyna Karola Kalinowskiego do spotkania podeszła bez zmian. Na ostatnim sparingu kontuzji nabawili się dwaj zawodnicy. Jednak znając temperament i charakter tego zespołu wiedzieliśmy, ze nie odpuszczą do ostatniej minuty. Pierwszy kwadrans był wzorowy w ich wykonaniu. Klembów wyraźnie nie wszedł w to spotkanie odpowiednio zmotywowany. Po piętnastu minutach gole dla Równego zdobyli Eryk Kościński oraz Sebastian Kozłowski. Druga część pierwszej połowy należało później już do Klembowa, która po otrzymaniu dwóch ciosów podniosła się i zaczęła walczyć. Do remisu w 20 minucie doprowadził Rudzki, a na prowadzenie swój zespół wyprowadził Jachacy Piotr. Po wznowieniu gry. W drugiej części spotkania do głosu doszedł już pełnoletni Mateusz Marcinkiewicz. To do niego należała końcówka spotkania. Cztery gole strzelone w pięć minut robią wrażenie. W szeregach Równego najlepiej zaprezentował się Sebastian Kozłowski, który strzelił dwie bramki oraz dwoił się i troił na boisku. A dodatkowo zaprezentował efektowne norzyce w powietrzu!

Wielka kopanina

Zawsze powtarzam, ze dobry mecz to taki mecz w którym możemy normalnie siedzieć i podziwiać grę zawodników a nie biegać non stop po piłki, które co rusz lądują w okolicznych rowach i posesjach. Taka była pierwsza część meczu przedostatniego tego dnia. Pogoda nadal bez zmian. Strugi deszczu. Wszędzie mokro. Kałuże wody powoli zaczęły zostawać na murawie. Piłka od czasu do czasu robiła typowego figla zawodnikom – robiąc nietypowy postój  w wodzie. Moje skupieniu się na spotkaniu rozpoczęło się w okolicach 20 minuty. Wtedy to drużyny przestały wybijać na oślep futbolówkę a skupiły się na dokładności. Tej więcej miało Team Hangover. Do przerwy prowadziło już 4-1. I jak można było tego nie dowieźć do końca to chyba wiedzą tylko zawodnicy z Hangoveru. Chyba wizja pierwszej wygranej w lidze była tak ciężka i nie do udźwignięcia, że należało oddać pole gry przeciwnikowi i przyjąć kilka gongów. Druga część spotkania to bezapelacyjnie wspaniała gra Królewskich. Grali dużo piłką, kombinacyjnie, stwarzali swoje sytuacje i tylko kwestią czasu było kiedy zaczną wpadać gole. Dobra gra przyniosła pierwsze efekty w 33 minucie. Pierwszy sygnał do odrabiania strat dał tak jak przystało sam kapitan Królewskich. Damian Zaręba odpowiednio w 33, 35 i 37 minucie zdobywa gole dla swojego zespołu. Zaczęło być nerwowo w szeregach Team Hagnover. Z taką grą kolejna porażka była kwestią czasu. W 43 z prawego skrzydła indywidualną akcje rozpoczął i zakończył golem Tenderenda Robert. Dając tym sposobem prowadzenie swojej ekipie tego dnia. Ta bramka poderwała zespół, który jeszcze potrafił dobić leżącego. W końcówce trafienia odnotowali Burakowski i Kacper Mróz.

Dojechali!

Ostatnie spotkanie o 13 odbyło się już w pięknej, jesiennej pogodzie. Wyszło słońce. Przestało padać. Woda powoli zaczęła znikać. Pięknie. Tutu na kwadrans przed planowaną godziną spotkania już w pełnym składzie. Dzięki dobrej organizacji czasu tego dnia udało się wygospodarować kwadrans wolnego. Tutu chciało zacząć wcześniej. Jednak patrząc na przeciwnika i osamotnionego Patryka Rosę, który był zmuszony podawać piłkę do pustej bramki – wiedzieliśmy że trochę poczekamy. Godzina 13, Bear Team już prawie w pełnym składzie – 5 zawodników. Czekamy dalej. Nie ma bramkarza. Tutu zaczęło się już chyba „przegrzewać” od intensywnej gry w dziada. Szerszeń (przyp. bramkarz TuTu) natomiast korzysta z uroków jesiennego słońca. Wędruje po polu karnym, popija energetyka – czyli typowy chillout. Mamy 10 po. Sędzia nadal nie rozpoczął spotkania. Dochodzi już prawie do kwadrans po trzynastej – i są oto i oni! Wbijają prawie na „rękawie” na parking, wyskakują z „łady” jakby mieli kogoś nastukać. Wbijają na murawę – Lenart i Mordasiewicz. Zaczynamy! Bogu dzięki… Powoli zaczęliśmy korzenie zapuszczać. Zdenerwowanie było widać również po zawodnikach z Bear Teamu. Matejak jak zwykle bardzo aktywnie. Nie tylko pod względem piłkarskim ale również aktywny w rozmowach ze wszystkimi zawodnikami przeciwnika. Jednak prócz sporego gadania to on wyprowadza swój zespół na prowadzenie w 9 minucie. Gol zdobyty po długim rogu z prawego skrzydła dość urokliwy. Minuta później, Łoli wyprowadza piłkę z połowy TuTu, rozciąga do Marcina Sędziaka na lewe skrzydło. A ten w swoim stylu ładuje bombę w bramkę Lenarta.  Remis. Emocje od nowa. Dalsza część spotkania to zdecydowanie lepsza gra Bear Temu. To oni stwarzali sytuacje bramkowe, które od czasu do czasu znajdowały receptę na dobrze dysponowanego – wypoczętego Szerszenia (Darka Słodzika). Trafienia w drugiej części spotkania dla swojej ekipy odnotowali Szymaniak, Matejak i Kryszkiewicz. 

Czytaj więcej...

Pewniacy wygrywaja - 2 liga 3 kolejka

TWWD – Bear Team 3:4 (0:2)

W pierwszym meczu 3 kolejki drugiej ligi zmierzyli się ze sobą ekipy TWWD oraz Bear Team. Pomimo, że było bardzo zimno to chłopaki jednej i drugiej ekipy dali bardzo dobre widowisko. Już w 2 min. Patryk Rosa z Bear Team po strzale z ostrego kąta wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Następnie wielokrotnie TWWD, a przede wszystkim Mateusz Kowalczyk próbuje, stara się ale nic niestety nie wpada do siatki. Co nie udawało się zawodnikom z TWWD, udało się Jakubowi Mordasiewczowi , który w ostatniej minucie pierwszej połowy podwyższa prowadzenie na 0:2.

Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza. Ostry kąt, Patryk Rosa i mamy3:0 dla „Niedźwiedzi”. TWWD po stracie trzeciej bramki nie załamało się i w końcu zaczęło grać w piłkę. Duża w tym zasługa nowych zawodników tej ekipy, bardzo dobrze znanych, grających w poprzednim sezonie w ekipie Media Try Dar Alarm. Po składnych akcjach i uspokojeniu gry, najpierw Artur Góralczuk, następnie Mateusz Kowalczyk i było już tylko 2:3. W 45 min. nieporozumienie w szeregach obronnych Bear Team i samobójczą bramkę strzela Jakub Moradsiewicz -samobój ale jaki!!! Piękne przelobowanie bramkarza w samo okno. TWWD już cieszyło się w pierwszego punktu w tym sezonie. Jednak ostatnia meczu, kontra Bear Team i nie kto inny jak Patryk Rosa, strzał z przed pola karnego i piłka w siatce. Bear Team wygrywa 4:3.

Królewscy – Młode Wilki 4:5 (1:1)

W kolejnym meczu zobaczyliśmy ekipy nowe w tym sezonie ale zawodnicy jakby bardzo znajomi ;) Królewscy przed meczem skazywani na pożarcie już w drugiej minucie wychodzą prowadzenie a strzelcem bramki Damian Zaręba. Szok!!! wśród Młodych Wilków jaki i Królewskich ;) Ekipa Kacpra Prusaka okrutnie męczyła się  przez całą pierwszą połowę, jak nie słupki to poprzeczki. Trafiali we wszystko oprócz bramki. Dopiero pod koniec pierwszej połowy do wyrównania doprowadził Rafał Szymański.

W drugiej połowie zawodnicy zwietrzyli szansę, że w tym meczu mogą zdobyć 3 punkty. Mecz stał się bardzo otwarty. Akcje z jednej jak i drugiej strony boiska. Na prowadzenie wyszła ekipa Młodych Wilków, a strzelcem bramki Mariusz Wawra, który w 35 min podwyższa prowadzenie na 3:1. Radość z prowadzenia nie trwała długo bo już minutę później Damian Zaręba zdobywa druga bramkę dla Królewskich a w 38 minucie do wyrównania doprowadza Robert Tenderenda. Młode Wilki nie dają za wygraną i w 42 min wychodzą ponownie na prowadzenie za sprawą Mateusza Suchenka. Następnie 5 bramkę dla Wilków zdobywa Rafał Szymański i jest po meczu. Pod koniec jeszcze  ostatni oddech i bramka Roberta Tenderenda zmniejszyła rozmiary porażki. Wynik 5:4 dla Młodych Wilków czy zasłużony nie wiem ale ogromne brawa dla Królewskich, którzy po nie udanych dwóch kolejkach w końcu pokazali że nie są chłopcami do bicia.

GKS Klembów – Team Hangover  10:1 (4:1)

Spotkanie, które miało zweryfikować czy ekipa Team Hangover w dwóch pierwszych meczach zaliczyła wpadkę czy jest naprawdę bez formy. GKS Klembów w tym meczu chciał się szybko odbudować  po ostatniej porażce z Młodymi Wilkami. Pierwsza połowa  zweryfikował która z ekip jest w formie, a której jeszcze trochę brakuje. W 6 min. spotkania faul na Piotrze Rakowskim rzut karny na bramkę zamienia Mateusz Marcinkiewicz. Klembów atakuje cały czas co przynosi rezultat w postaci bramek. Najpierw Piotrek Jachacy i dwukrotnie Michał Łapiński po pięknym rajdzie przez całe boisko i jest 4:0. Pod koniec pierwszej połowy bramkę kontaktową zdobywa zawodnik Team Hangover Daniel Kostrzewa.

Druga połowa to już kompletna dominacja GKSu i duetu braci Marcinkiewiczów, którzy podawali, strzelali, przerywali grę, robili kontry. Najpierw dwukrotnie bramkarza pokonuje Norbert następnie Mateusz.  Kolejną bramkę dołożył kapitan Michał Wróblewski i było już 9:1. W końcówce spotkanie Team Hangover dobił ich własny zawodnik strzelając samobójczą bramkę.

GKS Klembów pokazał że drzemie w nich duży potencjał i będą jednym z faworytów do awansu do 1 ligi. Chłopakom z Team Hangover życzymy powodzenia, wielokrotnie pokazywali że w piłkę grać potrafią wiec w następnym meczu będzie lepiej.

LSFC – Łobuzy 11:2 (5:0)

Kolejny mecz LSFC kontra Łobuzy. Ekipa LSFC gra u nas pierwszy sezon i już zapisała się jako ekipa grająca miło i przyjemnie dla oka i co ważniejsze wygrywająca swoje spotkania. Ich przeciwnik to znana na naszych boiskach solidna marka choć w tym sezonie występująca pod nazwą Łobuzy ekipa Marka Piekuta. Przed meczem ciężko było określić kto jest faworytem.

Pierwsza połowa to przede wszystkim walka w środku pola, dużo fauli i przepychanek głównie po stronie Łobuzów. 3 min spotkania i na prowadzenie wychodzą chłopaki z LSFC  strzelcem bramki Dawid Rudzki. Łobuzy raz po raz wychodzą z kontrą ale nie daję to żadnych efektów. Za to pod bramka rywala dużo lepiej radzili sobie zawodnicy LSFC. w 7 min strzelili 4 bramki. Na listę strzelców trzykrotnie wpisał się kapitan Paweł Bryl i jedną bramkę dołożył Marcin Kowalczyk. Pierwszą połowę w ciekawy sposób podsumował zawodnik Łobuzów cytat: „ Oni nic nie grają, a my gramy dla nich” i coś w tym było prawdziwego ;)

Druga połowa to przebudzenie Łobuzów a konkretnie Mateusza Balceraka najpierw z karnego a następnie po podaniu Kamila Skołorzyńskiego zdobywa dwie bramki iii…….to by było na tyle w wykonaniu ekipy „Łobuziaków” w tym meczu. Kolejne minuty spotkania to już kompletna dominacja LSFC, którzy wypunktowali rywali. Wynik 11:2 całkowicie zasłużony.

FC Tu Tu – RKS Równe 5:7 (1:3)

Ostatni mecz tej kolejki to rywalizacja pomiędzy FC Tu Tu a RKS Równe. Obie ekipy znają się doskonale bo grają u nas praktycznie od samego początku założenia Ligi Bobra.

Pierwsza połowa to ataki FC Tu-Tu  i zabójcze kontry RKS Równe. 6 minuta spotkania Sebastian Kozłowski i mamy 1:0 dal RKSu. Tutki jeszcze dobrze nie doszli do siebie po straconej bramce, a już w 8 min ponownie Sebastian Kozłowski i jest 2:0. Kilka minut później Łukasz Wytykowski z TuTu strzela kontaktową bramkę. 18 min i „bomba” w wykonaniu Karola Kalinowskiego i jest 3:1.

Druga połowa to dobra taktyczna gra RKS Równe i masa niewykorzystanych sytuacji zawodników z FC Tu Tu, pomimo że tuż po rozpoczęciu gry po faulu na Marku Pietrzaku karnego na bramkę zamienia Hubert Sędziak to po kilku minutach Kuba Bereda z RKSu strzela trzy piękne bramki i jest już 6:2. Tutki w końcu się odblokowali pod bramka rywala ale to było za mało. Wynik końcowy 7:5 dla RKS Równe.  

Czytaj więcej...

Dzisiaj już bez rekordów strzeleckich - 2 kolejka 2 ligi

Dzisiaj środa – zatem wyborny czas na podsumowanie tekstowe 2 kolejki LB. Jeśli ktoś z Was czytał dzisiaj Wieści Podwarszawskie to znalazł w niej relacje jedynie z pierwszej ligi. Na stronie natomiast jak co tydzień relacja naszym okiem z boiska w Ostrówku.

GKS Klembów - Młode Wilki - 1:2

Pierwszy mecz tej rundy od pierwszych minut był wyrównany. Obie ekipy grające szybką, lecz dość ostrą piłkę. Skutkowało to częstym przerywaniem gry przez sędziego. Z biegiem czasu zaznaczyła się lekka przewaga GKS-u, czego efektem była ładna bramka strzelona przez Michała Łapińskiego. Pod koniec I połowy przepiękną paradą popisuje się bramkarz Młodych Wilków, broniąc strzał z dystansu. Z początkiem II połowy Młode Wilki "rzuciły się do odrabiania strat i już w 2 minucie II połowy piękny strzał z dystansu Marcela Chojnowskiego znajduje drogę do bramki GKS-u. Po żółtej kartce dla zawodnika GKS-u Sebastiana Radzkiego drużyna Kacpra Prusaka ,przycisnęła jeszcze bardziej i co chwilę groźnie atakowała. W 46 min. wynik spotkania ustala ładnym strzałem po ziemi z prawego rogu boiska Mariusz Wawra. Warto dodać, że mecz życia rozgrywał bramkarz Młodych Wilków - Łukasz Pawełas, który obronił w tym meczu 4 sytuacje "sam na sam". Dobry mecz obu zespołów, szybkie tempo gry, determinacja

FC Tutu - Team Hengower - 6:5

Na boisku zameldowały się dwie ekipy, które w poprzedniej kolejce przegrały swoje mecze. Z pierwszym gwizdkiem sędziego zarysowała się lekka przewaga FC Tutu. Dwie piękne akcje zakończone strzałem przeprowadził kapitan FCT Piotr Winiarczyk, lecz jako pierwszy bramkarza Teamu Hengower pokonał ze stoickim spokojem pięknym strzałem po ziemi Andrzej Ołdak. Pod koniec I połowy sypnęło na boisku w Ostrówku bramkami. Po indywidualnej akcji bramkę dla Teamu Hangover strzela Mateusz Gościcki, a chwilę później odpowiada Piotrek Winiarczyk. Wynik I połowy na 2:2 ustala prawie równo z gwizdkiem sędziego Tomasz Banaszek. Druga połowa również była bardzo wyrównana. Dużo walki "bark w bark", sporo tez górnych piłek zagrywanych do napastników. Na uwagę zasługują bramki Krzyśka Sasina z woleja oraz po pięknej zespołowej akcji Przemka Kielaka. Widać, że Ci dwaj zawodnicy techniki użytkowej uczyli się w "Znajomych Sędziego". Jednak bramkę meczu zdobywa zawodnik Teamu H. – Krzysiek Worowski pięknym strzałem "za kołnierz" pokonując bramkarza FC Tutu. Po tym strzale mamy remis 5:5. Wynik spotkania na 6:5 dla FC Tutu ustala Marcin Sędziak.

Piotrek Winiarczyk z FC TuTu skomentował spotkanie w taki oto sposób:

Cóż można napisać o takim meczu....nieszablonowe zagrania,mnóstwo finezji,pięknych składnych akcji,cudownych goli oraz efektownych parad bramkarskich.
To była po prostu najlepsza reklama II Ligi!
A tak zupełnie szczerze to zwykła kopanina,tym razem my strzeliliśmy o jedną bramkę więcej odgrywając się za porażkę jedną bramką z poprzedniego sezonu.
Łobuzy - Królewscy - 4:1

Mecz rozpoczął się dość szybkim prowadzeniem zespołu Królewskich. Już w 5 minucie bramkę strzela Kacper Mróz. Były to niestety dla tego zespołu miłe złego początki. Już w 10 minucie do remisu doprowadza po indywidualnej akcji Kamil Skołorzyński, a następnie na 2:1 dla "Łobuzów" podwyższa Adrian Jarząbek. Bardzo dobre zawody rozgrywa Kamil Skołorzyński - świetny przegląd pola, podejmuje szybkie i w większości trafne decyzje,  dobra-technika użytkowa tego zawodnika i mocny strzał z dystansu - brawo! Pod koniec I połowy dwoma pięknymi paradami popisuje się bramkarz Królewskich Kamil Burakowski. W II połowie zaciekle atakują Królewscy. Po jednej z akcji sędzia dyktuje rzut karny dla tego zespołu. Chęć jego wykonania zgłasza Leszek Mościcki "El Profesore" i ze stoickim spokojem podchodzi do piłki. Pewność siebie widoczna w jego oczach i duże skupienie pozwalały myśleć zawodnikom Królewskich, że będzie remis....strzał!...iiii..i niestety piłka o dobre 1,5 metra mija poprzeczkę bramki. Nadal Łobuzy prowadzą 2:1. Mecz kończą piękne akcje "Łobuzów". Z lewej strony dośrodkowuje Adrian Jarząbek i strzałem z główki kończy golem Łukasz Kamiński. Ten sam zawodnik ustala wynik spotkania strzelając bramkę na 4:1.

zawodników i sporo akcji kończonych strzałem - brawo! A kapitanowi Młodych Wilków życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i na boisko...trzymaj się chłopie :-)

Bear Team - RKS Równe - 10 - 6

Mecz w którym zobaczyliśmy największą ilość bramek tego dnia na boisku w Ostrówku. Mecz rozpoczął się od ataków "Bear Team". Kolejno strzelane bramki w 7, 10, 12 ,13, 15, 18 i 20 minucie pokazywały świetne zgranie tego zespołu. Bardzo dobrze współpracowało ofensywne trio: Rosa-Matejak-Szymaniak. Świetnie wymieniali podania z "klepy" i co chwila stwarzali zagrożenie pod bramką RKS-u. W końcówce I połowy za odrabianie strat wzięli się zawodnicy RKS-u i strzelili 3 bramki. Najładniejszą z nich strzelił kapitan "Niebieskich" Karol Kalinowski. Na II połowę   zawodnicy z Równego wyszli z bojowym nastawieniem, grając jeszcze przez minutę w liczebnej przewadze (żółta kartkę w 21 minucie ogląda Patryk Król). Bardzo ładną bramkę zdobywa zawodnik RKS-u Eryk Kosiński- plasowany strzał po ziemi w "długi róg". Ekipa z Równego do końca dzielnie walczyła, lecz nie pozwoliło to na odwrócenie losów meczu. Wynik końcowy 10:6 dla Bear Team.

LSFC - TWWD United - 5:3

Ostatnim meczem tej kolejki było spotkanie zespołu z Leszczydołu Starego LSFC ze "starymi wyjadaczami" TWWD United. Na początku meczu lekką przewagę zaznaczyli kilkoma akcjami zawodnicy TWWD. Jednak jako pierwsi z bramki cieszyli się zawodnicy LSFC. Ładna bramkę strzela Paweł Ołów po asyście Dawida Rudzkiego. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 3:0 dla LSFC oraz żółtą kartką dla zawodnika TWWD Mateusza Kowalczyka. Zawodnicy TWWD przetrwali szturm przeciwników i nie dali sobie wbić gola grając w osłabieniu. W 35 minucie po dwójkowej akcji Bryl-Grzybowski, bramkę strzela Patryk Grzybowski. W 45 minucie bardzo ładna akcje zespołowa kończy zdobyciem bramki dla TWWD Mateusz Kowalczyk. Hubert Borowiecki doprowadza do kontaktu na 3:4. Niestety zawodnikom "Zjednoczonych" zabrakło trochę szczęścia i trochę sił, aby doprowadzić do remisu. Wynik meczu na 5:3 dla LSFC ustalił w 50 minucie Marcin Kowalczyk.

Czytaj więcej...

Postrzelane w 2 lidze - 1 kolejka 2 liga

RKS Równe - TWWD United

Po 10 minutach gdy otworzył nam się wynik meczu. Z dokładnego prania Tomasza Świerczyńskiego, ładna bramkę zdobył Mateusz Kowalczyk i TWWD objęło prowadzenie.  RKS nie był dłużny i w 13 minucie po klepie Kuby Beredy z Karolem Kalinowskim doprowadzili do remisu a 2 minuty później na prowadzenie RKS wyciągnął ich najmłodszy zawodnik Eryk Kosiński. Na następną bramkę czekaliśmy do 25 minuty. Z podania Karola Kalinowskiego piłkę w siatce umieścił Kuba Bereda. Do połowy wynik 3-1 dla RKS-u.   Drugiej połowie bramkę wpakował Norbert Januszewski po podaniu od Eryka Kosińskiego i już było 4-1. Po znakomitym dryblingu bramkę dla TWWD zdobył Mateusz Kowalczyk. Koniec meczu ! Wynik 4-2 dla RKS.

Królewscy – LSFC

W drugim meczu 1 kolejki pomiędzy Królewskimi a LSFC długo nie musieliśmy czekać na bramki. Już w 5 minucie bramkę strzelił Patryk Grzybowski po podaniu Dawida Rudzkiego a 2 min później po asyście Patryka Akiera ten sam zawodnik umieścił piłkę w siatce. W 10 minucie 2 gwiazdorskie akcje oraz fenomenalne bramki strzelił Patryk Akier. Pierwszą bramkę dla Królewskich zdobył kapitan Damian Zareba. Wynik 4-1 dla LSFC. Kolejną bramkę dla Królewskich po indywidualnej akcji zdobył Robert Tenderenda. Piękna bramkę z rzutu wolnego zdobył Damian Zareba.  I zaczął się festiwal strzelecki LSFC Paweł Bryl oraz Patryk Grzybowski strzelili po 2 bramki oraz wzajemnie sobie asystowali. 21 minuta i bramka Patryka Akiera, asysta Dawid Rudzki. 24 minuta i bramkę samobójczą zdobywa Damian Książek a minutę później kolejna już dziś Patryk Grzybowski z asysty Damiana Książka. Koniec połowy wynik 10-4 dla LSFC. Druga połowa wyglądała identycznie. Gra do jednej bramki. Pogrom ! Wynik końcowy 23-6 dla LSFC.

Team Hangover -  Bear Team

Mecz zaczął się mocnym akcentem, już w 2 minucie na prowadzenie wyszedł zespół Bear Team po bramce Jakuba Mordasiewicza  a asystował mu Przemek Kaczmarczyk. Po 5 minutach do remisu doprowadził Daniel Charysz asystował ku Krzysiek Sasin. 12 minuta i bramka Patryka Rosy z asysty Damiana Kryszkiewicza i wynik 2:1 dla Bear Team. W 14 minucie do remisu doprowadził Krzysiek Worawski, asystował mu Daniel Kostrzewa. Kolejne  bramki dla Bear Team zdobyli Mariusz Szymański, Patryk Rosa oraz Kuba Mordasiewicz. Wynik do przerwy 6:2. Tak jak pierwsza połowa tak samo i w drugiej grę prowadził zespół Bear Team. Wynik końcowy 11-4

GKS Klembów - Łobuzy

W 1 minucie został otwarty wynik. Bramkę dla GKS zdobył Norbert Marcinkiewicz asystował mu Mateusz Marcinkiewicz. Z karnego do remisu doprowadził Mateusz Balcerak. Wyrównany mecz, dużo niewykorzystanych akcji oraz twardej, czasem na granicy faulu gry. Do połowy rezultat 1:1. W drugiej połowie jeden z zawodników doznał kontuzji. Bramkę na wagę zwycięstwa z rzutu karnego zdobył Mateusz Marcinkiewicz. GKS-owi gratulujemy, a Bartkowi Dybkowi Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Młode Wilki - FC Tu Tu

Mecz wyrównany. Do przerwy wynik 0:0. W drugiej połowie FC Tu Tu strzeliło szybko 2 bramki a ich autorami byli Marcin Sędziak oraz Piotrek Winiarczyk. Zespół Młodych Wilków nie poddał się i szybko doprowadzili do remisu, bramki na remis strzelili Adrian Roguski oraz Kacper Prusak. Na 3:2 dla Młodych Wilków bramkę zdobył kapitan Kacper Prusak, a kropke nad "i" postawił Sebastian Sasin. Końcowy rezultat 4:2.

Czytaj więcej...

TECHNOLOGICZNIE WSPIERA NAS

Majek - technologicznie wspiera Ligę Bobra

Patronat

Burmistrz Miasta i Gminy Tłuszcz