Menu

Wystartowali! Relacje 1 kolejki

autor: Szymon Kurek autor: Szymon Kurek

Czasami jest tak, że nic nie wychodzi…

Otwarcie nowego sezonu to mecz który kończy poprzednią edycję. Drużyny te same, boisko to samo tylko poziom wyższy. Już nie 2 liga a 1, będzie gościć w tej edycji zawodników Nauki Jazdy u Sławka i Bad Boysów. Oba zespoły sporo czasu przed pierwszym gwizdkiem zebrały się na boisku w Tłuszczu. Nauka Jazdy u Sławka w dość okrojonym składzie – około 14 zawodników. Okrojonym ponieważ przyzwyczaili nas Organizatorów do tego, że bywa ich z reguły 18.

Bad Boys lekko osłabione brakiem nominalnego bramkarza. Awaryjnie pomiędzy słupki wędruje Piotr Stańczak, nowy nabytek z Rządzy. Z przodu również zmiana, na prawym skrzydle bramkostrzelny Sulewski, który dołączył do Bad Boys w tej edycji również z Rządzy a na lewym Radek Stańczak.

Mecz rozpoczęli z większym animuszem zawodnicy Nakuki jazdy. To oni więcej byli przy piłce. Ograniczyło się to tylko do gry w tylnych formacjach. Z przodu za dużo było niedokładności w ich gry. Na niewiele również pozwala szczelna defensywa Ostrówka, którą głównie dyrygował kapitan Kurek. To on również oddał pierwszy groźny strzał z rzutu wolnego w 10 minucie. To chyba był jasny sygnał dla jego zawodników – „jedziemy z nimi”. Na pierwsza bramkę czekaliśmy 16 minut. Po dwójkowej akcji Stańczak, Sulewski ten drugi po długim rogu śle piłkę do bramki. Debiutancka bramka w nowym zespole stała się faktem. Bad Boys po strzeleniu bramki nadal trzymało solidnie obronę i tylko skupiło się na groźnych kontrach w których brylował głównie młody Mateusz Domżalski. W 21 minucie dobrze przeczytał grę, przeciął podanie, okiwał jednego obrońcę, zgrał piętą do Roberta Padamczyka a ten s pierwszej piły wystawił mu na lewą nogę. Przepiękna bramka – Pawełas bez szans. Na przerwę Nauka jazdy schodziła już ze spuszczonymi głowami – Domżalski tuż przed końcem wbija bramkę do szatni. Po wznowieniu obraz gry się nie zmienił. Nauka Jazdy u Sławka szarpała grę, wiele niedokładnych podań, wiele strat. Po prostu tego dnia nic im nie wychodziło. Jakby mało tego wbili jeszcze sobie dwa swojaki… Przeciwnik natomiast pokazał wiele wyrachowania w grze i szacunku do piłki. Bez zbędnych strat, głupich zagrań. To zaprocentowało w zdobywaniu kolejnych goli. Ciężko jest wyznaczyć pojedynczego zawodnika tego spotkania ponieważ cała ekipa z Ostrówka zagrała wzorowo i dołożyła cegiełkę do zwycięstwa. Jednak jak mamy podawać personalia to chyba najbardziej piętno odznaczyli ojciec z synem – czyli Domżalscy – Piotr z Mateuszem.

Piłka to prosta gra!

W drugim spotkaniu tego dnia również mogliśmy obserwować beniaminka 2 ligi z poprzedniej edycji. Ekipa dawnego Meritum (teraz Nad Bud) wzmocniona kilkoma znaczącymi nazwiskami: Królik i Kur oraz zawodnikami dawnego Balcerak Skład ma walczyć o najwyższe cele tej edycji. Przeciwnik to dobrze znany w LB zespół z Radzymina – Chłopaki do wzięcia.  Dla przypomnienia to oni w poprzedniej edycji zdobyli wicemistrzostwo ligi! Na boisku tego dnia jednak tego nie udowodnili. Brakowało armat z przodu w postaci Wrony czy Nowaczuka. Sam Żmuda mimo wielkich umiejętności nie potrafił nic zrobić i często oddawał piłkę przeciwnikowi poprzez strzały w okolice bramki… NadBud natomiast mocno zdyscyplinowane. Trzymające pozycje i ustawienie. Tyły zabezpieczali w różnych konfiguracjach Sadocha, Królik, Kur lub Sasian. Na szpicy swoich szans szukali natomiast Sadocha, Adrian Rozbicki, Łukasz Mietlicki czy Mariusz Rutkowski.  

Pierwszy kwadrans meczu to zdecydowane próby zdobycia bramki NadBudu. Swoje akcje próbowali przeprowadzać raz lewą raz prawą stroną. Środkiem przebić chciał się również Sadocha, który kilkukrotnie próbował indywidualnych akcji. Chłopaki do wzięcia słyną z solidnej obrony i twardej gry do samego końca. Dodatkowo na bramce dobrze spisywał się Niedzielski. Ekipa z Radzymina tak dzielnie broniła się do 21 minuty, gdzie swoje przysłowiowe trzy grosze wetknął szybki jak motorek – Rutkowski. To on spróbował wejść z piłką w środek boiska mijając pomocników Chłopaków do wzięcia i tym samym wyciągnąć obrońców do siebie. Później rozciągnął akcję do lewej strony do Rozbickiego a ten celnie podał wzdłuż boiska do zamykającego akcję Mietlickiego. Łukasz z najbliższej odległości pakuje piłkę do siatki. Na sam koniec w 25 minucie po jednej z akcji pod bramką z Radzymina, sędzia wskazał na corner. Tam Rutkowski podaje do Królika, ten robi zamach przed polem karnym i ładuje piłkę pod nogami Niedzielskiego. Do przerwy 2-0.

Po krótkiej przerwie sędzia wznawia zawody. Dalsza gra nie zmieniła się diametralnie. NadBud solidnie od początku do końca meczu. Często zmiany, przemyślane ruchy na boisko zaprocentowały przy zdobyciu kolejnych bramek. Duża zasługa przy wyniku Rutkowskiego, który podpowiadał kolegom z drużyny odnośnie ich ustawienia i zagrań. A w dodatku dorzucił trzy bramki i asystę.

Małe derby Wyszkowa

Ciężka przeprawa zarówno dla jednych i drugich. Ekipy, które znają się jak „łyse” konie. Tak można pokrótce scharakteryzować Latoszka i Tulewo. Pierwszy mecz w sezonie i od razu derby. Walka o prym w okolicy. PrefBUD Tulewo bo tak brzmi pełna nazwa zespołu Marcina Kowalczyka do meczu podchodzi praktycznie w pełnym składzie, bez zbędnych osłabieni. Latoszek niestety nie może skorzystać ze swoich doświadczonych zawodników Komorowskiego, Sztachelskiego i Borowskiego.

Mecz rozpoczął się pod dyktando Tulewa. To oni górowali fizycznie nad rywalem i chcieli to wykorzystać. Wysoki Szymański, Kowalczyk i Matuszewski co rusz próbowali akcji górą i strzeleckich. Do swoich sytuacji dochodził również zwinny jak lis Zabrzecki, po którym już nie widać śladów kontuzji poprzedniego roku. Latoszek zmuszony do obrony. Tylnia formacja tworzona przez  Pokraśniewicza i Anklewicza nie dała przedrzeć się Tulewiakom. Opisując to spotkanie nie sposób pominąć kibiców, którzy przybyli na to spotkanie. Byli to dobrze znani wszystkim stali bywalcy boisk zarówno w Tłuszczu jak i Zabrodziu. To oni zagrzewali do walki zarówno jednych jak i drugich. Bez zbędnych uszczypliwości! Zagrzewali do walki równo oba zespoły! Pierwszą bramkę mogliśmy oglądać w połowie pierwszej połowy. Gdzie Karol Anklewicz pomknął niczym pendolino prawą stroną boiska mijając obrońców i oddając celny strzał w bramkę. 1-0. Obraz gry bez zmian. Atakowało Tulewo, bronił się Latoszek co rusz próbując skontrować przeciwnika szybkimi napastnikami Markowskim i Reniewiczem. To ta dwójka podwyższyła wynik na 2-0 tuz przed końcem pierwszej części.  Reniewicz otrzymał piłkę w połowie boiska, mija M. Kowalczyka zagrywając piłkę w typowy „kanał”, Kowalczyk zanim się obrócił to młody Reniewicz zdążył skoczyć do Wyszkowa zjeść obiad i wrócić. Podprowadził piłkę w stronę bramki, oddając strzał który jakimś cudem wybronił obrońca Tulewa, dobił – interweniuje bramkarz parując piłkę w stronę Markowskiego. Jacek takich akcji nie marnuje. Z bliskiej odległości ładuje w siatce piłkę i mamy 2-0. Wznowienie gry i na druga połowę wychodzi już tylko Latoszek. A dokładnie Reniewicz i Markowski. To co młodzi robili z zawodnikami przeciwnika przypominała czasami grę w fifę. Z łatwością i młodzieńcza finezją wyprowadzali kontry. Pięta, kanał, obroty, dryblingi, szybkość – im piłka w grze nie przeszkadzała. To był właśnie klucz do zwycięstwa. Technika a nie siła. Co prawda Tulewo wsadziło dwie bramki ale na nic się one zdały przy świetnej dyspozycji młodzieży z Latoszka. Kapitan Robert tylko poklaskiwał na to co wyprawiali koledzy. Trzy punkty pewnie zdobyte przez Latoszka.   

Mogła być sensacja

Skazani na pożarcie nie zawsze są na nią skazani. Trochę masło maślane ale… Ekipa Szymańskiego, która od tej edycji już nie jest wspierana przez lokalna dyskotekę a jedynie firmę hydrauliczną Hydro-Styl do końca wahała się udziałem w kolejnej edycji. Grzegorz postanowił zaryzykować i przystąpić do rozgrywek. To się chwali! Wielu korekt w zespole nie zrobił. Po odejściu Sasina do drugoligowego zespołu Młodych Wilków, postawił na dwie nowe twarze juniorskie Sabałę Łukasza oraz Borkowskiego Norberta. Jak się okazało juniorzy to nie dzieciaki do bicia a solidne chłopy do grania. Jak Borkowski wykosił słynnego Yamahę z Klonowych to wszyscy zaparli dech w piersiach… czy oby na pewno młody przyszedł grać w piłkę? A po drugie groźnie wyglądający faul mógł naprawdę kiepsko skończyć się dla Tomka, którego życie nie oszczędzało! Kilka lat temu groźny wypadek motocyklowy a dziś biega jak nowo narodzony po boisku! Mamy nadzieje, że młoda krew Hydro-Stylu została ostudzona przez kare minutowa a następne mecze będą już tylko lepsze.

Mecz rozpoczął się pod dyktando Klonowych. Silna ławka, dyscyplina i gra piłką to znak firmowy Klonowych. 1 minuta i Matejak wyprowadza drużynę mistrzów na prowadzenie. Mecz jeszcze nie dobrze nie rozpoczął a tu trzeba gonić wynik. Kilka minut później zła interwencja Krzyśka Sabały w polu karnym, do futbolówki dopada Matejak 2-0. On niezwyczajny marnować takich szans… Po dwóch szybkich – Klonowa przystopowała i zaczęła się gubić. Szymański z Hydro-Stylu pokrzykiwał na swoich zawodników by spróbowali odważniej. Następne minuty to coraz śmielsze ataki Nadaja i Supła z Hydro-Stylu. Jeden z nich zakończył się bramką kontaktową. Patrząc z boku na spotkanie to wydawało się, że ekipy zamieniły się trykotami. Klonowa lekko zagubiona. Bez pomysłu na grę z solidnie grającym Hydro-Stylem. Mimo dwóch zmienników na ławce Hydro-Styl próbował coś zmienić. Atakował i to on by w grze. Częściej atakowali zmuszając Krzyśka Witka to interwencji. Klonowa tym samym zaczęła swój stały punkt programu – wciągnęła przeciwnika na swoja połowę kontrując go. Wygryz i Bogusiewiecz podwyższyli wynik na 4-1.

Po wznowieniu gry wyśmienite trzy sytuacje sam na sam miał Nadaj, który za dwa razem kapitulował przy bramkarzu a raz oddał strzał obok bramki. Zmasowane ataki ekipy Szymańskiego trwały dalej. Supeł i Szymański się wyróżniali najbardziej, dobre zawody rozgrywał młody Sabała i jego tata Krzysiek. Niestety niewykorzystane sytuacje się mszczą. Dzieła zniszczenia dopełnił Bylak i nowy nabytek Klonowych Radek Przybysz.

Mogła być niespodzianka ale się nie udało! Jednak ja bym nie skazywał chłopaków Szymańskiego w dalszej części sezonu na straty. To ambitny zespół, który już niejednokrotnie udowodnił nam, że jeśli chce to potrafi!

Kamil Laskowski

Organizator Ligi Bobra

 

Strona: https://www.facebook.com/laskoka

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

powrót na górę

TECHNOLOGICZNIE WSPIERA NAS

Majek - technologicznie wspiera Ligę Bobra

Patronat

Burmistrz Miasta i Gminy Tłuszcz