Menu

Niezastąpiony bramkarz, wesele i za dużo testosteronu! Relacja z 5 kolejki 2 Ligi Bobra Wyróżniony

TWWD – FC Tu-Tu 8:4 (4:1)

Pierwszy mecz tej kolejki to starcie przebudowanego TWWD z ekipą z Tłuszcza FC Tu-Tu. Początek spotkania Falkenberg podaje do Rozbickiego i mamy 1:0 dla TWWD. Tak doświadczona drużyna jak FC Tu-Tu nic sobie z tego nie robi. Cały czas atakuje bramkę rywali. Niestety ani Marcin Sędziak ani Kamil Klepacki nie są wstanie strzelić gola. Jednak w 13 min udaje się to Andrzejowi Ołdakowi, który pięknym szczupakiem (przy lekkiej pomocy bramkarza rywali) doprowadza do remisu. 18 minuta spotkania błąd obrońców FC TuTu i Kamil Falkenberg pokonuje Maćka Oleksiaka. Już dwie min później indywidualna akcja Krzysztofa Rozbickiego i jest 3:1 dla TWWD. Tutki próbują atakować ale niestety dla nich po jednej takij akcji z kontratakiem wychodzi Rozbicki podaje do Falkenberga, ten ponownie odgrywa do Rozbickiego i mamy 4:1.

Druga połowa to ponownie szybka bramka na 5:1 dla TWWD. W 37 minucie akcja w polu karnym TWWD. Bartek Jarzębak w nieprzepisowy sposób zatrzymuje w polu karnym Kamila Klepackiego i mamy „wapno”. Do piłki podchodzi najbardziej doświadczony zawodnik Tu-Tu Marek Pietrzak i piłka ląduje w siatce rywala. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. W 43 min na 6:2 dla TWWD podwyższa Tomasz Świerczyński.  W tym momencie zapanowało rozprężenie wśród zawodników TWWD co się musiało zemścić. Najpierw Hubert Sędziak pięknym strzałem pod poprzeczkę zdobywa gola a kilka minut później po indywidualnej akcji Marek Pietrzak zdobywa 4 bramkę dla swojej drużyny. Mamy już tylko 6:4 dla TWWD. Tutki uwierzyli że są w stanie jeszcze w tym spotkaniu coś ugrać dlatego zaczęli ostro szturmować bramkę rywali. Jednak zapomnieli o obronie i w ostatnich dwóch minutach spotkania stracili dwie bramki. Wynik 8:4 dla TWWD zasłużony.

Tekst meczu: „zakończyłbym karierę ale jestem nie do zastąpienia” angry

LSFC – Team Hangover 10:0 (1:0)

W drugim spotkaniu lider tabeli LSFC podejmował Team Hangover.

Skazywani przed meczem na pożarcie ekipa Hangover postawiła chłopakom z LSFC wysoko poprzeczkę. Kosmiczną pierwszą połowę rozegrał bramkarz „Skacowanych” Mateusz Ołdak. To co wyczyniał w bramce, to nie jeden bramkarz z pierwszej ligi mógłby się od niego uczyć. Pokonał go dopiero po rzucie karnym Patryk Akier.

Druga połowa to już pełna dominacja ekipy LSFC, która wręcz rozbiła Team Hangover. Najpierw Dawid Rudzki następnie Paweł Bryl i dwie Paweł Ołów i zrobiło się 5:0. Przeciwnikom odebrało to już wiarę z jakikolwiek sukces w tym spotkaniu i donosiło się wrażenie że chcę tylko uniknąć wysokiej kary. Niestety dla nich tym razem rozpoczął Chromański, następnie ponownie Rudzki, Damian Książek i Marcin Kowalczyk i było już 9:0. Hangover lekko się przebudził i po ładnej akcji zdobyli honorową bramkę a strzelcem niej był Krzysztof Sasin, który rozegrał naprawdę przyzwoite spotkanie. W ostatniej minucie ekipę Team Hangover dobił Patryk Grzybowski. 10:1 dla LSFC.

Plus spotkania to bramkarz Team Hangover Mateusz Ołdak. Gdyby nie 10 puszczonych bramek byłby w 6 kolejki.

Królewscy – RKS Równe 5:8 (3:4)

O godzinie 11:00 na boisko w Ostrówku wybiegli zawodnicy Królewskich oraz RKS Równe. Mecz naprawdę miły do oglądania. Dużo ciekawych akcji i przede wszystkim Kultura na boisku.

Pierwsza połowa to „oddaj za oddaj”. 8 min Sebastian Kozłowski z RKS i mamy 1:0. Po minucie szybka odpowiedź Królewskich i jest 1:1, a strzelcem Damian Zaręba. Już w 12 minucie najmłodszy na boisku Eryk Kosiński i mamy prowadzenie RKSu. Na 3:1 dwie minuty później podwyższa Kuba Bereda. Jednak na Królewskich nie zrobiło to wrażenia i już po chwili Zaręba strzela drugą bramkę w tym spotkaniu dla swojej drużyny. W końcówce spotkania Karol Kalinowski 4:2 dla RKSu i szybka odpowiedź Królewskich i pierwsza połowa kończy się wynikiem 4:3 dla RKSu.

Druga połowa to już większa dominacja Równego. Grali rozważnie, pokazując że mają dużo większe doświadczenie młodej ekipy Królewskich. W 30 min na 5:3 podwyższył Jakub Bereda, a 5 minut później 6 bramkę zdobywa Eryk Kosiński.  W 38 min Królewscy się przebudzili, a dokładnie Kamil Burakowski zdobywa 4 bramkę dla swojej ekipy. Na 10 minut przed końcem spotkania już każdy myślał że nic ciekawego już w tym meczu się nie wydarzy a jednak. RKS a dokładnie Jarosław Kosiński (tata Eryka) podwyższa wynik spotkania na 7:4. Królewscy nie dali za wygraną i w 47 minucie za sprawą Damiana Zaręby zmniejszają straty. W ostatniej minucie wynik spotkania ustala Sebastian Kozłowski. Po bardzo ciekawym spotkaniu RKS Równe wygrywa z Królewskimi 8:5.

GKS Klembów – Bear Team 6:2 (3:1)

Początek spotkanie obfitował w sporo ciekawych akcji. Na początku inicjatywę przejęli chłopaki z Klembowa. Najpierw „Kalu” potem Marcinkiewicz ale razili nieskutecznością. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Szybka kontra w wykonaniu Bear Team i mamy 1:0, a strzelcem bramki Szymaniak. To był pierwszy i ostatni zryw w tej połowie zawodników Bear Team. Reszta pierwszej części spotkania to koncert GKS Klembów (choć skuteczność pod bramka rywali pozostawiała wiele do życzenia). Michał Łapiński 2x i Mateusz Marcinkiewicz i pierwsza połowa kończy się wynikiem 3:1.

Druga połowa była odzwierciedleniem 1 połowy. Chłopaki z GKSu grali przyjemnie dla oka. Zdobyli 3 bramki, a chłopaków z Bear Team stać było tylko na jednego gola. Jak to stwierdzili „Wesele było ciężkie, a jeszcze gorszy poranek dlatego nie można było zbyt wiele w tym meczu od nich oczekiwać”

Wynik 6:2 dla Klembowa całkowicie zasłużony.

Młodzi zawodnicy GKSu Klembów pokazują że są w formie i maja ambicję walczyć o awans. 

Łobuzy – Młode Wilki 1:4 (0:0)

W ostatnim meczu tej kolejki Łobuzy z Chrzęsnego podejmowali Młode Wilki. Tak jak można by się było spodziewać przed meczem że spotkanie nie będzie należało do łatwych i przyjemnych (przynajmniej dla sędziego). O pierwszej połowie nie ma co pisać, w sumie można „kopanina, kopanina, narzekanie, kopanina i jeszcze raz kopanina”. Całe szczęście że większość zawodników schodziła z boiska bez większych urazów. Druga połowa się trochę uspokoiła. Młode Wilki zaczęły w końcu grać w piłkę i to im się opłacało. Po ładnych akcjach i strzałach z rzutów wolnych zdobyli 4 bramki (na uwagę i oklaski zasługuje strzał z rzutu wolnego Marcela Chojnowskiego - majstersztyk). Honorowa bramkę dla Łobuzów strzelił w ostatniej minucie Mateusz Balcerak.

Podsumowując ten mecz jedyne słowo, które się nasuwa to „testosteron”. Młodzi zawodnicy z Młodych Wilków nie są w stanie zapanować nad jego „chyba” nadmiarem. Chłopaki mają niesamowity potencjał, są zgrani, na ich mecze przychodzi dużo kibiców ale też muszą pokazywać, że są już na tyle dorośli, że agresję mogą opanować a nie wyładowywać ja na boisku. Wierzę że ich trener Kacper Prusak wpłynie na nich pozytywnie i w najbliższym meczu zobaczymy spokojnych i skutecznych piłkarzy.

Artur Dzięcioł

Organizator Ligi Bobra

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

powrót na górę

TECHNOLOGICZNIE WSPIERA NAS

Majek - technologicznie wspiera Ligę Bobra

Patronat

Burmistrz Miasta i Gminy Tłuszcz