Menu

Rok zamykamy z przytupem - relacja z Pucharu Ligi

Liga Bobra na koniec sezonu jesiennego wzorem z wiosny – postanowiła zorganizować turniej o Puchar Ligi. Jednak pierwszy raz organizowali go na hali sportowej. Obiektem zmagań 12 chętnych drużyn była Hala Sportowa przy Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Tłuszczu. Rozgrywki były podzielone na cztery grupy. W grupie każda drużyna rozegrała po dwa spotkania. Mistrzowie grup wychodzili do półfinałów. O parach półfinałowych zadecydował los – czyli losowanie przeprowadzone przez jednego z kibiców wziętego z trybun.

Zaczęliśmy o 10 pierwszym spotkaniem grupy A. Ekipy przydzielane do grup były na podstawie kolejności zgłoszeń. Zatem ciężko było trafić na teoretycznie łatwiejszą grupę – tu decydowało tylko i wyłącznie szczęście o przydziale przeciwników w grupach. Patrząc teraz po turnieju to uważamy że trafiliśmy z tym w typową „setkę”. Była grupa śmierci – Mistrz, wicemistrz i brązowy medalista 12 edycji LB. Były również dwie grupy gdzie nie można było wskazać typowego faworyta. W ten oto sposób pierwszą grupę przeszła jak burza ekipa Team Hangover. Ku zdziwieniu wszystkich ekipa, która z reguły na zielonej trawie obrywa od rywali tutaj rozjechała FC Tu-Tu i pogoniła Bear Team. Z dwoma pewnymi wygranymi zameldowała się w półfinale. W drugiej grupie tak jak wspomnieliśmy mieliśmy całą śmietankę LB. Latoszek w pierwszym meczu wygrał 2-0 z Rubenem, który w pierwszej części spotkania pokazał się z dobrej strony. Jednak w końcówce ekipa Darka Banaszka traciła siły i w rezultacie dostała dwie szybkie bramki. W kolejnym meczu Ruben zagrał z Klonowymi. Tym razem sytuacja się odwróciła – Ruben wszedł dobrze w mecz, był już dogrzany i nakręcony by urwać punkty Klonowym i powalczyć o korzystny wynik. Prowadzili 1-0. Jednak czym dalej w las tym więcej drzew. Klonowa wrzuciła wyższy bieg – czyt. Bylak wkroczył do akcji i było już po meczu. O wyjście z grupy w takim razie walczyć musiały ekipy Latoszka i Klonowych. Wiedzieliśmy, że ten mecz mógłby być finałem całego Pucharu. Samo spotkanie było w tak szybkim tempie grane, że po pięciu minutach my z trybun byliśmy już zmęczeni i spoceni od samego patrzenia i kręcenia głowa – z bramki do bramki. Całe spotkanie kontrolował Latoszek. Rozgrywali, kombinowali, strzelali – dosłownie robili co mogli. Jednak as w rękawie w postaci Krzyśka Witka w bramce był po stronie przeciwnika. To co wyczyniał „Kinder” przechodziło ludzkie pojęcie – gość dwoił i troił się na bramce! Klonowa była przez całe spotkanie zamknięta pod swoja bramką. Wydawać by się mogło, że bramka to kwestia czasu ze strony Latoszka – nic bardziej mylnego! W tym meczu ziściło się słynne piłkarskie porzekadło – niewykorzystane sytuacje się mszczą! Przemek Borkowski (Latoszek) nie wykorzystał typowej setki – po okiwaniu całej ekipy Klonowych, dosłownie miał pustą bramkę – wystarczyło wpakować piłę do bramki! A ten wykonał jeszcze jeden zwód – i stracił piłkę… Chwile później Klonowa wyprowadził skuteczny kontratak i zrobiło się 1-0. Latoszkowi bramkowała jedna bramka – przy remisie to oni by awansowali bo mnie korzystniejszy bilans bramkowy. Jednak nic to nie dało – Klonowa na sam koniec dobiła ich jeszcze jedna bramką i to oni zameldowali się w półfinale. W trzeciej grupie dobre zawody rozegrała ekipa Nauki Jazdy u Sławka. W pierwszym meczu pogonili oni Młode Wilki 2-0, a w drugim wygrali minimalnie z ekipa z Wyszkowa L.A. Shadowns. Po tym meczu mogli spokojnie obejrzeć ostatnie spotkanie w grupie bo byli już spokojni wyjścia. W ostatniej grupie los skojarzył Kominkowych z Tulewem, trzecią ekipą w grupie było TWWD, które nic wielkiego nie ugrało. Tu emocje były w meczu ostatnim – Kominkowi po rozgromieniu TWWD wynikiem 6-1 byli pewni swego w meczu z Tulewem, które postawiło im bardzo wysoko poprzeczkę. Zawodnicy Kowalczyka Marcina prowadzili w spotkaniu i witali się już z gąską (czyt. Półfinał). Jednak Kominkowi zdołali doprowadzić do remisu i awansować dalej.

Półfinały - los chce ze mną grać w pokera!

Pary półfinałowe były wylosowane przez kibica wziętego z trybun – podziękowania dla Kuby! Klonowa w pierwszym meczu zagrała z Nauką Jazdy u Sławka. Mecz rozpoczął się rewelacyjnie dla zespołu Bartka Jankowskiego. Po bramce Jackowskiego prowadzili 1-0. Jednak do końca meczu  pozostało szmat czasu. Z upływem czasu w pierwszej części to oni byli wyraźnie lepsi. Ponownie Klonowa miała problem z koncentracją w pierwszej części gry i głupio straciła bramkę. Przed Nauką Jazdy u Sławka widniał obraz awansu i sprawienia chyba sensacji. Niestety wynik przed zejściem na przerwę uległ zmianie remis 1:1. I wizja ciężkiej drugiej połowy – Klonowa ponownie uruchomiła drugi bieg i zaczęła grać jak z nut. Piłka szybko przemieszczała pomiędzy formacjami. Pod bramką rywali nie mylił się Matejak, który do czterech bramek z grupy dorzucił kolejne trzy!

W drugim półfinale zmierzyła się rewelacja turnieju Team Hangover z Kominkowymi. Niestety dużo pozytywnego o zawodnikach z Teamu nie możemy napisać. Starali się zagrozić bramce All Starsów ale brakowało tego czegoś… Sporo błędów z ich strony w obronie stworzyło setki All Starsom, które ze snajperską dokładnością wykorzystywali. Do przerwy wynik 2-0. Po wznowieniu gry obraz się nie zmienił. Kolejne dwa trafienia Kominkowych dały im awans do finału.

Finał - pokaz charakteru. 

Zatem w finale ponownie los postanowił skrzyżować dosłownie dwa „zwaśnione” rody. Wiedzieliśmy, że czekają nas kolejne wielkie sportowe emocje. Oba zespoły charakteryzują się zupełnie innymi cechami. W Kominkowych super zawody rozgrywał Kupiec, który czuje się na hali jak ryba w wodzie. Do pomocy miał Radomskiego, gdzie hala to jego drugi dom, trzecim w układance Kominkowych był Kamil Melcher. Początek meczu finałowego bez wątpienia należał do tej trójki. Każda ich akcja to ogromne zagrożenie pod bramką Witka z Klonowych. Jedna z nich zamieniona na bramkę – zdobytą przez Kupca. Klonowa ponownie na początku ze stratą gola – jednak spokojnie to u nich norma. Mecz trwał 20 minut a do końca był jeszcze ogrom czasu. Kolejne minuty to dominacja i kontrola All Starsów. Widać było jak bardzo zależy im na korzystnym wyniku i zabraniu pucharu do domu. Pewnie by im się to udało gdyby w bramce stał ktoś inny a nie Kondzio. Wybronił on kilka setek i zdrowo zmobilizował chłopaków na drugą połowę. A ta rozpoczęła się od kilku zmian w składzie ALl Starsów i od razu straty dwóch bramek. Sprawę w swoje ręce postanowił wziąć Konrad BYlak, który nie dograł pierwszej połowy do końca po tym jak został sfaulowany przez przeciwnika. Interwencja lekarzy i sztabu medycznego dała efekt. Kondzio wrócił na boisko i pokazał jak się gra. Zrobił dwie indywidualne akcje, które bezbłędnie wykończył. 2-1na tablicy. Trzecią bramkę dla Klonowych zdobył w pierwszej części drugiej połowy Bogusiewicz po strzale z rzutu wolnego. Puchar bliżej Klonowych. Emocje powoli udzielały się zawodnikom – sędzia co chwila upominał ich karami i przerywał grę. Kominkowi do końca nie potrafili już wyrównać – zdobyli bramkę ale to za mało by myśleć o rzutach karnych.

Puchar trafia do Klonowych!

Królem strzelców turnieju – Adam Matejak

Bramkarzem turnieju – Krzysio Witek

Obaj zawodnicy FC Klonowe Liście.

Słowem podsumowania:

Cieszymy się, że udało się nareszcie zrobić turniej na tym pięknym obiekcie w Tłuszczu. Z tego miejsca pragnę podziękować Dyrekcji Szkoły Podstawowej w Tłuszczu – p. Beacie Dzięcioł za okazane zaufanie w organizacji Turnieju oraz Burmistrzowi Tłuszcza za umożliwienie i użyczenie obiektu na zawody. To chyba pierwsza tego typu impreza na tym obiekcie dlatego cieszy nas to, że wszystko udało się na 102! Chcemy również w sposób szczególny podziękować firmie Universal Sport za ufundowaniem nagród w Pucharze i objęcie go patronatem.

Ekipy do turnieju zbieraliśmy osiem godzin – było bardzo duże zainteresowanie. Postanowiliśmy dać szanse jednej nowej ekipie, która podejmie również rywalizację na wiosnę w LB. Chcieliśmy również pokazać nasz produkcji wszystkim mieszkańcom Tłuszcza i okolic. Wiemy, ze piłka nożna w kraju jest bardzo popularna. Teraz daliśmy możliwość kibicowania lokalnym drużynom i wspierania ich z trybun.

Dla nas Organizatorów  to był swego rodzaju egzamin. Pierwszy raz robiliśmy cokolwiek na hali sportowej. Uważam, że wszystko zdało egzamin. Patrząc na zawodników i kibiców to odnosimy wrażenie, że udało się . Może należy spróbować swoich sił w organizacji halowych turniejów?

Dziękujemy raz jeszcze wszystkim i widzimy się już niebawem! 

Kamil Laskowski

Organizator Ligi Bobra

 

Strona: https://www.facebook.com/laskoka

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

powrót na górę

TECHNOLOGICZNIE WSPIERA NAS

Majek - technologicznie wspiera Ligę Bobra

Patronat

Burmistrz Miasta i Gminy Tłuszcz