Nowy sezon, nowe boisko, nowe zasady – ruszyła 12. edycja PLPN w Wyszkowie!

Wystartowała dwunasta edycja Powiatowej Ligi Piłki Nożnej w Wyszkowie, a już na starcie mamy istotną zmianę – rozgrywki przeniesiono na nowe, nieco mniejsze i krótsze boisko. Wraz z tym przeszliśmy na system 6-osobowy, co oznacza zupełnie nowe warunki dla drużyn, które będą musiały dostosować się do bardziej kompaktowej przestrzeni i szybszej dynamiki gry.

KS Gentelmens – Pascal FC Widelec

Dwunasta edycja Powiatowej Ligi Piłki Nożnej w Wyszkowie wystartowała z przytupem. Nowe boisko, zmieniony format gry (6-osobowe drużyny) i deszczowa aura – to wszystko stworzyło wyjątkowe warunki na inaugurację. W pierwszym meczu grupy A zmierzyli się Gentlemani z Pascalem, a spotkanie od początku toczyło się pod dyktando tych drugich.

Już w pierwszej połowie Pascal kontrolował przebieg meczu, zdobywając trzy bramki – dwie autorstwa Łukasza Damętki i jedną Tomka Jezierskiego. Gentlemanom brakowało argumentów w ofensywie, a ich bramkarz, Choinka, miał pełne ręce roboty. Z kolei Łukasz Rogulski, golkiper Pascala, w pierwszych 25 minutach mógł się poczuć jak widz – praktycznie bezrobotny.

Druga połowa przyniosła więcej emocji i… więcej bramek. Obie drużyny musiały się otworzyć, szczególnie w trudnych warunkach pogodowych, co zaowocowało gradobiciem goli. Mimo prób Gentlemanów, Pascal nie dał się zdominować i ostatecznie pewnie wygrał 9:4.

Zawodnikiem meczu bezapelacyjnie został Łukasz Damętko, który zdobył aż 6 bramek, w tym jedną z rzutu karnego. Po jednej dołożyli Krzysztof Borowski, Tomek Cichocki i Tomasz Jezierski. Po stronie Gentlemanów hat-trickiem popisał się Karol Wrzesiński, który był najjaśniejszym punktem swojej drużyny, a czwartego gola dorzucił Mateusz Mościcki. Pascal zaprezentował się jako zespół poukładany, skuteczny i pewny siebie. Jeśli utrzymają taką formę – mogą być jednym z faworytów tej edycji.

Na tle całego meczu dwóch zawodników szczególnie zapisało się w pamięci: Damętko z Pascala – nie tylko skuteczny, ale i dynamiczny motor napędowy ofensywy – oraz Wrzesiński z Gentlemanów, który walczył do końca, mimo niekorzystnego wyniku.

FC xD – Skuszew

W drugim spotkaniu grupy A doszło do jednostronnego widowiska – Skuszew zmierzył się z FC xD i od pierwszych minut narzucił własne warunki gry. FC xD, podobnie jak w poprzednich meczach, grał chaotycznie i bez większej organizacji, co szybko wykorzystali przeciwnicy.

Już po 10 minutach było 3:0 dla Skuszewa, a prym wiedli bracia Rejnuś, którzy skutecznie rozmontowywali defensywę FC xD. Ich aktywność, pressing i wymienność pozycji sprawiały rywalom ogromne problemy.

W drugiej części pierwszej połowy FC xD zdołało się nieco otrząsnąć. Z przodu zaczęli lepiej współpracować Penkul, Staszewski i Król, dochodziło do kilku składnych akcji, a nawet kilku rzutów rożnych. Bramkarz Skuszewa, Piechociński, musiał kilkukrotnie interweniować, ale FC xD nie potrafiło znaleźć drogi do siatki.

Skuszew natomiast nie zwalniał tempa. Końcówka pierwszej połowy to pokaz skuteczności i stylu – zespół dołożył kolejne cztery bramki, a szczególnie ostatnia zasługuje na wyróżnienie. Była to efektowna akcja duetu Rejnuś – Karp, zakończona wymianą wielu podań w polu karnym i strzałem do pustej bramki. Do przerwy wynik 7:0 dla Skuszewa i trzeba przyznać – jak najbardziej zasłużenie. W drugiej połowie oglądaliśmy totalną dominację Skuszewa. To nie był mecz – to była piłkarska demonstracja siły. Skuszew bez najmniejszych problemów rozgromił FC xD aż 18:2, prezentując pełną kontrolę, kreatywność i skuteczność przez całe spotkanie.

Zespół FC xD nie miał żadnych argumentów – ani w obronie, ani w ataku, ani w środku pola. Ich gra była chaotyczna i bez pomysłu, co Skuszew bezlitośnie wykorzystywał. Już do przerwy było 7:0, a po zmianie stron worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Wynik mógł być nawet wyższy, gdyby nie kilka zmarnowanych okazji i dobra postawa Wilczyńskiego między słupkami, który mimo 18 wpuszczonych goli, ratował swój zespół przed jeszcze większą kompromitacją.

Skuszew grał szybko, dokładnie i zespołowo, często wymieniając kilkanaście podań przed zdobyciem gola. Ich ofensywa działała jak maszyna, a defensywa niemal całkowicie wyłączyła jakiekolwiek zagrożenie ze strony przeciwnika.

To był pogrom, miazga i totalna dominacja, po której FC xD musi jak najszybciej się pozbierać, jeśli nie chce stać się chłopcem do bicia w tej edycji. Skuszew natomiast już teraz pokazuje, że jest kandydatem do tytułu – zespół kompletny, pewny siebie i bezlitosny.

Biali Rycerze – Niespełnione talenty

Po dwóch jednostronnych starciach w grupie A, przyszedł czas na wyrównane starcie w grupie B. Na boisko wybiegły drużyny Białych Rycerz i Niespełnionych Talentów. Kibice liczyli, że tym razem spotkanie dostarczy więcej emocji i sportowej równowagi – i początek meczu zapowiada, że tak może właśnie być.

Już w 3. minucie doszło do kluczowego wydarzenia – Damian Bloch fauluje Kubę Sejbuka w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazuje na jedenasty metr. Do piłki podchodzi sam poszkodowany i z zimną krwią zamienia rzut karny na gola.

Niespełnione Talenty obejmują prowadzenie 1:0, a mecz od pierwszych chwil nabiera tempa i napięcia. Po szybkim prowadzeniu Niespełnionych Talentów z rzutu karnego, Biali Rycerz nie zamierzały odpuszczać. W 12. minucie spotkania, po szybkim kontrataku, Szymon Salwin został sfaulowany tuż przed polem karnym, a sędzia bez wahania podyktował rzut wolny.

Do piłki podszedł Marcin Kowalczyk, który oddał precyzyjny, techniczny strzał – piłka odbiła się od obu słupków, zaskakując bramkarza Talentów, Kielaka. Golkiper był już na ziemi, kiedy piłka wróciła w pole gry. Najszybciej zareagował ponownie Salwin, który znalazł się tam, gdzie powinien i z bliska dobił piłkę do siatki.

W 12. minucie mamy remis 1:1, a mecz zgodnie z przewidywaniami staje się coraz bardziej wyrównany i emocjonujący.

Po pierwszych 25 minutach meczu Biali Rycerz remisują z Niespełnionymi Talentami 1:1. Choć wynik sugeruje wyrównane spotkanie, gra nie zachwyca. Mecz jest rwany, pełen niedokładności, z dużą liczbą fauli, strat i niecelnych podań. Brakuje tempa, płynności i ciągłości akcji – zupełne przeciwieństwo tego, co oglądaliśmy w poprzednich meczach grupy A.

Obie drużyny próbują wykorzystać błędy rywala, ale żadna z nich nie potrafi jeszcze narzucić własnych warunków gry. Na razie 1:1, ale wszystko wskazuje na to, że wynik może się jeszcze zmieniać – jeśli tylko któraś z ekip zacznie grać odrobinę bardziej konsekwentnie. Druga połowa przyniosła więcej emocji niż pierwsza, a na boisku zrobiło się gorąco. W 35. minucie to Szymon Salwin ponownie wpisał się na listę strzelców, dając Białym Rycerzom prowadzenie 2:1. Świetnie odnalazł się w polu karnym i wykorzystał nadarzającą się okazję.

Przez kolejnych dziesięć minut wynik się nie zmieniał, ale napięcie rosło. Aż nadeszła kolejna jedenastka – po faulu w polu karnym, sędzia ponownie wskazał na wapno. Kuba Sejbuk, podobnie jak w pierwszej połowie, pewnie wykorzystał rzut karny, pokonując Olbrysia i doprowadzając do remisu 2:2.

Zaraz po tym Białe Rycerze mogli wrócić na prowadzenie – Salwin świetnie wyłożył piłkę Damianowi Blochowi, który miał przed sobą pustą bramkę, bo Kielak wybiegł do wcześniejszego zagrożenia. Jednak Bloch fatalnie się pomylił – piłka zaplątała mu się między nogami i nie trafił nawet w światło bramki. Końcówka należała do Talentów, ale Patryk Okular był zbyt osamotniony w ofensywie, by przechylić szalę na swoją stronę. Ostatecznie 2:2, mecz chaotyczny, rwany, z wieloma niewykorzystanymi sytuacjami z obu stron. Obie drużyny mają nad czym pracować, ale z pewnością z każdym kolejnym meczem będą się lepiej odnajdywać w nowym układzie gry.

FC Ultimatum Wyszków – A&M Meble

Ostatni mecz pierwszej kolejki 12. edycji PLPN przyniósł wyrównane starcie dwóch ekip, które prezentują zbliżony poziom. Ultimatum mierzyło się z A&M Meble, czyli popularnymi “Meblowcami”, od których oczekiwano nieco więcej – szczególnie po wzmocnieniach w postaci braci Czabajów oraz Andrzeja Akiera.

Do przerwy na tablicy wyników 1:1, a mecz toczył się w szybkim tempie i z dużym zaangażowaniem z obu stron. A&M starało się prowadzić grę, opierając ofensywę właśnie na Andrzeju Akierze, który wyróżniał się aktywnością, dynamiką i instynktem strzeleckim. To właśnie on był najczęściej pod grą, świetnie odnajdywał się w polu karnym i stanowił realne zagrożenie dla defensywy Ultimatum. Z kolei zespół Ultimatum odpowiadał solidną organizacją w obronie i próbami kontrataku, w których wyróżniali się Gałązka, Kowalczyk i Marcin Myśliwiec. Mimo mniejszego posiadania piłki, potrafili wyprowadzać groźne akcje i również zapisali się na liście strzelców. Remis 1:1 do przerwy odzwierciedla przebieg meczu – dużo walki, mało przestrzeni, a obie drużyny na razie nie dają sobie zbyt wielu okazji do zdobycia przewagi. Po wznowieniu gry w drugiej połowie obie drużyny nieco się otworzyły, co – nawet na małym boisku – dało nieco więcej przestrzeni do ataku. Najlepiej wykorzystał to Marcin Myśliwiec, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, pokazując świetne wyczucie miejsca i skuteczność pod bramką przeciwnika.

Na jego trafienia znów odpowiedział Andrzej Akier, który ciągnął grę A&M niemal w pojedynkę i również zaliczył hat-tricka. Zabrakło jednak wsparcia z jego strony – mimo obecności Marcina Czabaja, ofensywa Meblowców opierała się głównie na Akierze. Końcowy wynik 4:3 dla Meblowców nie odzwierciedla przebiegu spotkania – było sporo walki, kilka błysków indywidualnych i wiele emocji. Mimo wyrównanego poziomu, zarówno A&M Meble, jak i Ultimatum będą musiały popracować nad lepszą organizacją w tyłach, jeśli chcą się liczyć w walce o wyjście z grupy.

Leave a Reply