Niepokonane Pioruny, pierwsze zwycięstwo FC Kolos
Czwarta kolejka w 2 Lidze stała pod znakiem meczu na szczycie – liderujące Pioruny mierzyły się z trzecią Iskrą Jasienica. FC Kolos UA odniósł pierwsze zwycięstwo pokonując FC Pepionos. Najciekawszym meczem z perspektywy całej kolejki był jednak pojedynek Klimagu z Black Horses. Zapraszamy do zapoznania się z pełnym opisem kolejki.
FC Pepinos – FC Kolos UA
Spotkanie rozpoczęło się z wysokiego C, choć niekoniecznie w sposób, jakiego życzyliby sobie zawodnicy FC Pepinos. Już w pierwszych minutach meczu Bartosz Ciok, defensor drużyny, obejrzał czerwoną kartkę, co znacząco wpłynęło na przebieg całego spotkania. Grając w osłabieniu niemal od początku, Pepinos musieli skupić się głównie na defensywie, a inicjatywę bezlitośnie przejęli zawodnicy FC Kolos UA. Ukraińska drużyna szybko wykorzystała przewagę liczebną – kontrolowała tempo meczu, dominowała w środku pola i raz po raz konstruowała groźne akcje pod bramką rywala. Efektem tego była dwu-, a chwilę później nawet trzybramkowa przewaga, która ustawiła wynik na długo przed końcowym gwizdkiem. Kolos prowadził grę konsekwentnie, pewnie, z dużą dojrzałością taktyczną, nie pozwalając przeciwnikowi na wiele. Pepinos, mimo ambitnej postawy, nie byli w stanie odwrócić losów meczu i musieli uznać wyższość rywala.
Iskra Jasienica – FC Pioruny
Hit kolejki nie zawiódł oczekiwań – spotkanie pomiędzy liderującymi FC Piorunami a trzecią w tabeli Iskrą Jasienica dostarczyło kibicom wielu emocji i trzymało w napięciu do ostatniego gwizdka. Mecz znakomicie rozpoczęli zawodnicy Piorunów. Już od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry, szybko obejmując prowadzenie i zmuszając rywali do gonienia wyniku. Iskra, mimo straconej bramki, nie załamała się – przejęła inicjatywę i próbowała odrobić straty, dłużej utrzymując się przy piłce i szukając sposobu na sforsowanie solidnej defensywy rywali. Obrona Piorunów jednak spisywała się bez zarzutu, skutecznie neutralizując kolejne ataki przeciwnika. Dopiero po przerwie spotkanie nabrało jeszcze większych rumieńców – gra stała się bardziej otwarta, tempo wzrosło, a Iskra coraz śmielej dochodziła do głosu. Udało się zbliżyć wynikiem do rywala, co dodało meczu dramaturgii w końcówce. Ostatecznie jednak to Pioruny zachowały więcej zimnej krwi i po raz kolejny potwierdziły, że nie bez powodu przewodzą ligowej stawce. Zwycięstwo w starciu z bezpośrednim rywalem w tabeli tylko umacnia ich pozycję lidera.
Green Team – Stara Gwardia
Trzecie niedzielne starcie przyniosło wyrównany bój pomiędzy Green Teamem a Starą Gwardią. Obie drużyny od pierwszego gwizdka rzuciły się do walki – nie brakowało zaangażowania, twardych pojedynków i prób przejęcia kontroli nad meczem. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli zawodnicy Green Teamu, po trafieniu Zulczyka, który skutecznie wykorzystał jedną z nielicznych okazji w pierwszej połowie. Stara Gwardia nie zamierzała jednak odpuszczać – grając konsekwentnie, dopięła swego jeszcze przed przerwą. Wyrównującą bramkę zdobył Urlata, przywracając emocje i otwierając mecz na nowo. Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił – nadal oglądaliśmy zacięte, wyrównane starcie, w którym żadna ze stron nie była w stanie na dłużej zdominować przeciwnika. Kluczową postacią meczu okazał się Piotr Bielecki – autor trzech bramek, który swoją skutecznością zapewnił Green Teamowi cenne zwycięstwo. Jego gol w drugiej połowie przechylił szalę na korzyść zespołu i mimo nerwowej końcówki, to właśnie oni sięgnęli po komplet punktów. Bielecki zasłużenie zgarnął miano zawodnika meczu, a Green Team dopisał sobie kolejne trzy oczka po naprawdę solidnym występie.
Black Horses – Klimag
Ostatni mecz kolejki rozpoczął się spokojnie, z obu stron widoczna była wzajemna respekt i ostrożność. Przez pierwszy kwadrans żadna z drużyn nie forsowała tempa, starając się najpierw rozczytać rywala. Przełamanie nastąpiło w 13. minucie, gdy doskonałym dośrodkowaniem popisał się Sutarzewicz, a akcję efektownym uderzeniem z powietrza zamknął Kozłowski, otwierając wynik spotkania. Black Horses próbowali odpowiedzieć, lecz długo nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Tymczasem Klimag systematycznie powiększał przewagę — pod koniec pierwszej połowy precyzyjne podanie Jędrzejczyka wykorzystał ponownie Kozłowski, podwyższając prowadzenie na 2:0. Po przerwie obraz gry zmienił się diametralnie. Black Horses weszli na boisko z ogromną energią i zdominowali środek pola, nie schodząc z połowy rywala. Intensywny pressing i szybkie ataki przyniosły efekt już w 31. minucie, kiedy Patryk Kukwa zdobył kontaktowego gola. Klimag zaczął się taktycznie rozsypywać, co przeciwnicy umiejętnie wykorzystywali. W 40. minucie po faulu na Kukwie sędzia wskazał na jedenasty metr, a pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Kamil Portacha, dając Black Horses prowadzenie 3:2. Wydawało się, że gospodarze mogą już nie podnieść się z tego ciosu, ale w 47. minucie Kozłowski ponownie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do remisu 3:3 i przypieczętowując podział punktów. Mecz obfitował w emocje, zwroty akcji i pokaz siły woli obu zespołów, a remis chyba najlepiej odzwierciedla jego wyrównany przebieg.