Grad goli, hit z najwyższej półki i mocne wejście Wyszków FC
Pascal FC Widelec po falstarcie odpowiedział w najlepszy możliwy sposób, rozbijając A&M Meble i pokazując ogromną siłę ofensywną. W hicie kolejki Skuszew odwrócił losy meczu z GS Zabrodziaczkiem, serwując kibicom widowisko pełne walki, jakości i kapitalnych interwencji bramkarzy. Na koniec mocne wejście zanotował Wyszków FC, który po pauzie w pierwszej kolejce rozpoczął sezon od pewnego zwycięstwa nad DST Wyszków.
A&M Meble – Pascal FC Widelec
Po nieudanym otwarciu sezonu Pascal FC Widelec wyszedł na boisko z jasnym planem – szybko narzucić swoje warunki i od pierwszych minut ruszyć do ataku. Ten zamiar udało się zrealizować wzorowo. Skuteczna ofensywa, wysoki pressing i duża pewność siebie przełożyły się na okazałe zwycięstwo 8:1 nad A&M Meble. Do przerwy Widelec prowadził już 2:0, a po zmianie stron całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami.
To był mecz, w którym Pascal pokazał swoją siłę rażenia. Po tygodniu pełnym pytań po porażce z inauguracji przyszła zdecydowana odpowiedź – zespół wrócił na właściwe tory i wysłał sygnał reszcie ligi, że nadal będzie groźnym rywalem.
Jedną z centralnych postaci spotkania był Arkadiusz Kujawski. Nowy nabytek po transferze z Wyszków FC coraz lepiej odnajduje się w nowym otoczeniu i widać, że z każdym meczem rośnie jego znaczenie dla drużyny. Kujawski był aktywny, dynamiczny i bardzo pewny w swoich zagraniach, znacząco napędzając ofensywne akcje Pascala.
A&M Meble znów nie można odmówić ambicji, ale po raz kolejny drużynę zawiodła skuteczność. Sytuacje były, jednak brakowało wykończenia i zimnej krwi pod bramką rywali. Honorowe trafienie dla zespołu zdobył Jarosław Wyszyński, lecz przy tak rozpędzonym przeciwniku było to zdecydowanie za mało.
Pascal FC Widelec dopisał pierwsze punkty w sezonie i zrobił to w bardzo przekonującym stylu. A&M Meble natomiast musi jak najszybciej znaleźć sposób na poprawę efektywności pod bramką przeciwnika, bo bez tego o lepsze wyniki będzie niezwykle trudno.
Skuszew – GS Zabrodziaczek
To było spotkanie, na które czekała cała liga. Starcie Skuszewa z GS Zabrodziaczkiem zapowiadano jako hit kolejki, ale po końcowym gwizdku wielu mogło powiedzieć jedno – to kandydat nawet do meczu całego sezonu. Dużo walki, świetne tempo, znakomite interwencje bramkarzy i zwroty akcji. Ostatecznie Skuszew pokonał GS Zabrodziaczek 2:1, choć do przerwy to rywale prowadzili 1:0.
Obie drużyny pojawiły się w okrojonych składach, jednak najważniejsze ogniwa były gotowe do gry. Od pierwszych minut było widać stawkę tego starcia – nikt nie zamierzał odpuszczać, a każdy metr boiska trzeba było wywalczyć.
W pierwszej połowie skuteczniejszy był GS Zabrodziaczek. Po zamieszaniu w polu karnym i dobitce sporo zimnej krwi zachował Krzysztof Lewandowski, który wykorzystał okazję i dał swojej drużynie prowadzenie. W tej akcji nie brakowało szczęścia, ale jak wiadomo – szczęściu trzeba pomóc.
Po przerwie obraz gry zaczął się zmieniać. Skuszew przejął inicjatywę, lepiej operował piłką i coraz częściej zamykał przeciwnika na jego połowie. GS Zabrodziaczek próbował bronić korzystnego wyniku, ustawiając klasyczny autobus przed własną bramką, lecz tym razem taka taktyka nie wystarczyła.
Najpierw do wyrównania doprowadził Rudnik, a chwilę później decydujący cios zadał Gołębiewski, kompletując udany pościg Skuszewa i zapewniając swojej ekipie niezwykle cenne zwycięstwo.
Osobny akapit należy się golkiperom. Albert Piechociński po stronie Skuszewa i Bartosz Kaput w barwach GS Zabrodziaczek rozegrali kapitalne zawody. Obaj wielokrotnie ratowali swoje zespoły, potwierdzając, że od lat nieprzypadkowo są wymieniani w gronie najlepszych bramkarzy ligi. To była bramkarska klasa premium.
Skuszew wygrywa hit kolejki i pokazuje mistrzowski charakter. GS Zabrodziaczek mimo porażki udowodnił, że w tym sezonie będzie groźny dla każdego.
DST Wyszków- Wyszków FC
Wyszków FC na inaugurację swoich ligowych zmagań nie zamierzał długo czekać z pokazaniem siły. Po pauzie w pierwszej kolejce zespół przystępował do sezonu dopiero teraz, ale od pierwszego gwizdka było widać, że jest gotowy do walki o najwyższe cele. Ostatecznie Wyszków FC pokonał DST Wyszków 5:2, a do przerwy prowadził już 3:0.
Początek meczu należał do jednego zawodnika. Patryk Czajka urządził prawdziwy pokaz skuteczności, kompletując hat-tricka w zaledwie siedem minut pierwszej połowy. Trzy szybkie trafienia ustawiły całe spotkanie i dały jego drużynie ogromny komfort gry. To był wejście smoka w nowy sezon i jasny sygnał dla rywali, że Czajka będzie jednym z najgroźniejszych strzelców ligi.
Nie tylko ofensywa zasłużyła jednak na pochwały. Wyszków FC bardzo solidnie prezentował się również w defensywie. Zespół był dobrze ustawiony, konsekwentny i skutecznie odcinał zawodników DST od dogodnych sytuacji. Gospodarze mieli spore problemy z przebiciem się przez szczelną obronę przeciwnika, a szybko stracone trzy gole wprowadziły w ich szeregi sporo nerwowości.
Po zmianie stron mecz się wyrównał. DST Wyszków zdołało częściej dochodzić do głosu i próbowało wrócić do gry, jednak za każdym razem, gdy łapało kontakt z rywalem, Wyszków FC odpowiadał kolejnym trafieniem. To właśnie ta dojrzałość i kontrola spotkania zrobiły największe wrażenie.
DST walczyło ambitnie do końca, ale zabrakło tego jednego mocnego impulsu, który mógłby odwrócić losy rywalizacji. Wyszków FC natomiast bezpiecznie zarządzał przewagą i dowiózł zwycięstwo bez większych komplikacji.