Pogodowy chaos i wielkie emocje – Orlik i Mrozy zwycięsko
4.kolejka 1. Ligi na orliku w Tłuszczu przy ul. Łąkowej przyniosła kibicom nie tylko sportowe emocje, ale i ekstremalne warunki atmosferyczne. Mimo deszczu, śniegu i silnego wiatru drużyny zaprezentowały wysoki poziom i ogromną determinację, a losy spotkań ważyły się do ostatnich minut.
Orlik Zabrodzie – Iskra Jasienica
Od pierwszych minut Iskra Jasienica ruszyła do ataku z dużym animuszem. W 6. minucie Maksymilian Rosa skutecznie wykończył akcję i pewnym strzałem pokonał Daniela Pszczółkowskiego. Spotkanie od początku było dynamiczne i rozgrywane w szybkim tempie z obu stron. Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 16. minucie – po przewinieniu Rosy przed własnym polem karnym zawodnik Iskry został odesłany na dwie minuty kary, a rzut wolny na bramkę zamienił Przemek Jędrasik. Ten sam zawodnik kilka minut później ponownie trafił z rzutu wolnego, wyprowadzając Orlik na prowadzenie. Gra w przewadze na początku drugiej połowy pozwoliła drużynie z Zabrodzia zbudować solidną przewagę, jednak przebudzenie Stańczaka sprawiło, że emocje utrzymały się do samego końca. Ostatecznie Orlik dowiózł korzystny wynik i sięgnął po trzy punkty.
Wyższa Półka – FC Mrozy
Hit kolejki nie zawiódł oczekiwań. Od pierwszego gwizdka oglądaliśmy intensywne, pełne walki spotkanie, a dodatkowym przeciwnikiem dla obu drużyn były ekstremalne warunki atmosferyczne – ulewny deszcz, śnieg i silny wiatr. Mimo tego oba zespoły prezentowały wysoką jakość i tworzyły składne akcje ofensywne. W pewnym momencie FC Mrozy wypracowały dwubramkowe prowadzenie, jednak Wyższa Półka nie zamierzała się poddawać i odpowiedziała serią groźnych ataków. Mecz przerodził się w otwartą wymianę ciosów. Dopiero w końcówce zawodnicy Mrozów zdołali „zamknąć” spotkanie, odskakując na bezpieczny dystans. Obie drużyny zasługują na duże uznanie za poziom i zaangażowanie, jakie pokazały mimo bardzo trudnych warunków.
Black Horses – Old Stars Team
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Black Horses – Godlewski popisał się atomowym strzałem, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Old Stars odpowiedzieli w 12. minucie, gdy Świerblewski wykorzystał świetne podanie Obrębowskiego. Do przerwy utrzymał się remis 1:1, a mecz był niezwykle wyrównany i pełen walki. Po zmianie stron ponownie prowadzenie objęli gracze Black Horses – tym razem po trafieniu Krzysztofa Smolika. Old Stars nie odpuszczali i w 39. minucie doprowadzili do wyrównania po mocnym strzale Diuka. Końcówka była prawdziwym rollercoasterem – na minutę przed końcem Old Stars wyszli na prowadzenie, jednak w ostatniej akcji meczu Smolik ponownie trafił do siatki, ustalając wynik na sprawiedliwy remis.