Klimag na czele! Pierwsze zwycięstwo Krzywicy

Trzecia kolejka 2. ligi to przede wszystkim dobre, wyrównane starcia oraz podtrzymanie wysokiej formy faworytów. Na uwagę zasługuje pierwszy komplet punktów, zdobyty przez Krzywicę, która pokonała Fc Pepinos 0-2.

Fc Pepinos – Krzywica

Nieczęsto zdarza się, by to FC Pepinos występowali w roli faworyta spotkania. Po dwóch kolejkach sytuacja była jednak jasna – Pepinosi mieli na koncie cztery punkty, podczas gdy Krzywica wciąż pozostawała bez zdobyczy. To właśnie zespół Pepinosów przystępował więc do meczu z nieco większą presją.
Od pierwszych minut spotkanie było wyrównane i twarde. Oba zespoły nie zamierzały odstawiać nogi, czego efektem były kolejne kartki. W 40. minucie Pepinosi musieli dodatkowo radzić sobie w osłabieniu – czerwoną kartkę zobaczył Mateusz Przybysz.

Krzywica z czasem zaczęła jednak prezentować więcej ofensywnych pomysłów i skuteczniej wykorzystywała swoje okazje. Jednym z głównych bohaterów spotkania był Maciek Roguszewski. To właśnie on zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu Krzywicy, a później pewnie wykorzystał również rzut karny.
Ostatecznie Krzywica sięgnęła po pierwsze punkty w sezonie, pokonując wyżej plasowanego rywala. Pepinosi, mimo że przed spotkaniem byli w lepszej sytuacji w tabeli, tym razem musieli uznać wyższość przeciwnika.

NOR-POL Iskra Jasienica – FC Kolos UA

Iskra Jasienica i FC Kolos stworzyły jedno z najlepszych widowisk tego sezonu. Tempo, emocje, twarda walka i akcje, po których trudno było oderwać wzrok od boiska. To był mecz, który śmiało mógłby znaleźć się w 1. lidze, a nie na jej zapleczu.
Od pierwszego gwizdka obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. Gol za gol, akcja za akcję, twarde starcia i ogromne zaangażowanie z obu stron. Żadna z ekip nie zamierzała odpuszczać, a wynik przez cały czas pozostawał sprawą otwartą.

Po stronie Iskry pierwsze skrzypce grało trio Stańczak – Frąckiewicz – Sroka. To właśnie ta trójka napędzała ofensywę gospodarzy i wielokrotnie dawała się we znaki defensywie Kolosa. Po drugiej stronie błyszczał Orest Maniuk, który był jednym z najważniejszych punktów swojego zespołu i mocno przyczynił się do tego, że Kolos do samego końca pozostawał w grze.
A końcówka? Prawdziwa piłkarska wymiana! Obie drużyny szukały zwycięskiego trafienia i do ostatnich sekund nie było wiadomo, czy ktoś zdoła przechylić szalę na swoją korzyść.
Ostatecznie na tablicy wyników pojawiło się 4:4. I chyba trudno o bardziej sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Zarówno Iskra, jak i Kolos zostawiły na boisku mnóstwo zdrowia, energii i jakości. Obydwie ekipy dały z siebie naprawdę wiele, dlatego podział punktów wydaje się idealnym podsumowaniem tego kapitalnego widowiska.

Fc Tu-Tu – Spartak Wola

W tym spotkaniu doświadczenie zrobiło różnicę. FC Tu-Tu pokonało Spartak Wola 9:5, choć przez długi czas obydwa zespoły próbowały dotrzymać sobie kroku.

Spartak przystąpił do meczu z krótką ławką rezerwowych, a dodatkowo dało o sobie znać mniejsze doświadczenie zespołu. Z biegiem czasu FC Tu-Tu coraz wyraźniej przejmowało kontrolę nad spotkaniem i wykorzystywało swoje boiskowe ogranie. Kolejne bramki pozwoliły zbudować przewagę, której Spartakowi nie udało się już odrobić.

Duże brawa należą się również Dariuszowi Słodzikowi. Bramkarz Tu-Tu świetnie spisywał się między słupkami i wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. Jakby tego było mało, Słodzik znalazł również sposób na bramkarza rywali i sam wpisał się na listę strzelców!
Ostatecznie FC Tu-Tu zwyciężyło 9:5 i dzięki doświadczeniu oraz szerokiemu wachlarzowi możliwości mogło cieszyć się z kolejnego kompletu punktów. Spartak Wola walczył ambitnie, ale tym razem zabrakło zarówno sił, jak i boiskowego doświadczenia, by przeciwstawić się starszej ekipie.

ZKS Lucynów – Klimag

Ciekawe starcie, choć tym razem bez większych emocji związanych z wynikiem. Klimag od początku spotkania przejął inicjatywę i z każdą kolejną minutą coraz wyraźniej zaznaczał swoją przewagę. ZKS Lucynów próbował odpowiadać, ale tego dnia nie był w stanie znaleźć sposobu na dobrze dysponowanego rywala.

Klimag grał skutecznie i konsekwentnie, dzięki czemu pewnie zwyciężył 7:3. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Tupta, który aż trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Świetne zawody rozegrał również Guz, autor aż trzech asyst. Obaj mieli ogromny udział w zwycięstwie swojej drużyny.

Po stronie Lucynowa zabrakło natomiast błysku, który pozwoliłby nawiązać bardziej wyrównaną walkę. ZKS zanotował po prostu przeciętny występ, a Klimag bez większych problemów wykorzystał słabszy dzień rywala.
Dla Klimagu było to już trzecie spotkanie i trzecie zwycięstwo. Tym samym zespół pozostaje jedyną ekipą w lidze, która po trzech kolejkach może pochwalić się kompletem punktów. Początek sezonu w wykonaniu Klimagu wygląda naprawdę imponująco!

Magnatt – WKS Ostrówek

Jeśli WKS Ostrówek chciał w końcu pokazać, że dwa pierwsze mecze bez punktów były tylko wypadkiem przy pracy, to trudno było zrobić to lepiej. Na zakończenie dnia Ostrówek urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki i rozbił Magnatt 11:3.
Przed spotkaniem sytuacja obu ekip wyglądała identycznie – po dwóch kolejkach zero punktów i coraz większa potrzeba przełamania. Tym razem to jednak WKS zdecydowanie lepiej wykorzystał swoją szansę. Zespół od początku ruszył do przodu, a kolejne gole tylko dodawały mu pewności siebie.

Na pierwszy plan wysunął się Kacper Przybyło, dla którego był to powrót do gry. I jaki to był powrót! Trzy gole i dwie asysty mówią same za siebie. Przybyło miał udział przy niemal połowie trafień swojego zespołu i bez wątpienia był jednym z najważniejszych zawodników tego spotkania.
Magnatt próbował walczyć, ale przy takim wyniku trudno doszukiwać się pozytywów. Trzy zdobyte bramki to zdecydowanie za mało, by nawiązać walkę z rozpędzonym Ostrówkiem.
WKS zgarnia więc pierwsze punkty w sezonie, a co najważniejsze – robi to w naprawdę przekonywującym stylu. 11:3 na zakończenie dnia to wynik, który z pewnością poprawił humory w ekipie Ostrówka. Czy to początek marszu w górę tabeli? Przekonamy się już niedługo.

Leave a Reply