Hit dnia dla FC Piorunów. Pierwsze zwycięstwo Kultywatora.

Pierwsza niedziela października przywitała zawodników 1. Ligi niemal wyśmienitą pogodą. Jesienne słońce stworzyło idealne warunki do gry, a Nasi ligowcy odwdzięczyli się kibicom widowiskowym futbolem. W trzeciej serii spotkań nie zabrakło bramek, indywidualnych popisów, walki do ostatnich minut i emocji, które w kilku spotkaniach sięgały zenitu.

Wyższa Półka – Zefir Rżyska

Zefir Rżyska przystąpił do spotkania w mocno okrojonym składzie, bez żadnego zmiennika. W trakcie pierwszej połowy na ławce rezerwowych pojawił się jednak Bartek Ciok. Po drugiej stronie Wyższa Półka dysponowała tego dnia bardzo szeroką kadrą. Początek należał jednak do Zefiru. Szybki kontratak, podanie Bartka Januszki do Kamila Cwalińskiego i Zefir prowadził 1:0.
Wyższa Półka szybko odpowiedziała trafieniami Patryka Skrajnego i Kamila Melchera. Zefir nie zamierzał jednak odpuszczać – Przemysław Przychodzeń doprowadził do wyrównania, ale prowadzenie ponownie wróciło na stronę Wyższej Półki po drugim trafieniu Skrajnego. Pierwsza połowa była niezwykle dynamiczna, pełna walki i piłkarskiej pasji. W 13. minucie Bartek Januszko do asysty dołożył bramkę, wykorzystując podanie Kamila Cwalińskiego i doprowadzając do kolejnego remisu.

Oba zespoły miały swoje okazje. W bramce Wyższej Półki świetnie spisywał się Piotr Koza, natomiast po drugiej stronie Mikołaj Gorzela kilkukrotnie zatrzymywał ofensywne zapędy rywala. W 23. minucie Zefir ponownie wyszedł na prowadzenie. Januszko uruchomił Przemka Przychodzenia, a ten potężnym strzałem pokonał Kozę. Po zmianie stron nastąpił jednak prawdziwy pokaz siły zespołu Krzysztofa Króla. Wyższa Półka imponowała jakością, siłą uderzenia i przede wszystkim skutecznością. Na 10 minut przed końcem prowadziła już 9:4. W końcówce obrońcy obu zespołów wyraźnie poluzowali szyki, co zaowocowało kolejnymi trafieniami z obu stron. Ostatecznie Wyższa Półka zwyciężyła aż 12:6.

Kultywator – BrumBrumki Wynajem Samochodów

Kultywator przystąpił do spotkania z zaledwie jednym zmiennikiem, ale nie przeszkodziło mu to w stworzeniu bardzo emocjonującego widowiska. BrumBrumki z dużym animuszem ruszyły na rywala i już w 3. minucie objęły prowadzenie po trafieniu Łukasza Urbaniaka. Kultywator szybko jednak uporządkował swoją grę. Dwa gole Klaudiusza Smolewskiego oraz trafienie Adriana Federczuka pozwoliły zespołowi odskoczyć rywalowi.

BrumBrumki konsekwentnie naciskały i nie zamierzały składać broni. Trafienia Wróblewskiego i Krawczyka ponownie doprowadziły do remisu. Taki stan nie utrzymał się jednak długo. Tuż przed końcem pierwszej połowy Adrian Federczuk doskonale dostrzegł Smolewskiego, a ten ponownie wpisał się na listę strzelców. Do przerwy Kultywator prowadził 4:3.
Druga część spotkania toczyła się pod znakiem ogromnej walki o każdą piłkę i zaciętych pojedynków. Wynik przez długi czas pozostawał sprawą otwartą, a w bramce Kultywatora dwoił się i troił Kacper Dziubiel, który robił wszystko, by utrzymać przewagę swojej drużyny. W końcówce Kultywator przejął kontrolę nad spotkaniem i zespół w złotych strojach mógł cieszyć się z pierwszych trzech punktów w tym sezonie.

TWWD United – FC Mrozy

Początek spotkania był wyrównany, ale FC Mrozy szybko pokazało, że tego dnia ma ochotę na zdecydowanie więcej. Po szybkiej akcji i podaniu Dawida Kalaty Bartek Nowak dał swojej drużynie prowadzenie. W 9. minucie obejrzał jednak żółtą kartkę, a TWWD wykorzystało osłabienie rywala. Borowiecki obsłużył podaniem Adama Matejaka, który doprowadził do wyrównania.
Mrozy szybko uporządkowały swoją grę. Trafienia Dawida Kalaty i Wojtka Choromańskiego pozwoliły im ponownie odskoczyć rywalowi i zbudować dwubramkową przewagę. Od tego momentu rozpoczął się prawdziwy pokaz ofensywnej siły zespołu z Mrozów.

Wyborna skuteczność Bartka Nowaka, kreacja i boiskowa inteligencja Dawida Kalaty, skuteczne wejścia z ławki Wojtka Choromańskiego, pewna defensywa Kacpra Woźniaka, odważne ofensywne zapędy Kacpra Zadrożnego oraz pewne interwencje Patryka Rudnika stworzyły mieszankę, z którą TWWD nie było w stanie sobie poradzić. Maszyna Mrozów nie zatrzymywała się ani na chwilę, konsekwentnie powiększając przewagę. Ostatecznie FC Mrozy odniosło bardzo wysokie i widowiskowe zwycięstwo 15:5.

Orlik Zabrodzie – Wymiatacze PHR

Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem spokojnej gry i wzajemnego badania możliwości przeciwnika. W 11. minucie Adam Anaszewski wykorzystał dogodną sytuację po rykoszecie i mocnym strzałem dał Orlikowi Zabrodzie prowadzenie.

Tuż przed przerwą Orlik zadał kolejny cios. W 21. minucie Dominik Laskowski świetnie obsłużył podaniem Filipa Nożykowskiego, który uderzeniem głową podwyższył wynik na 2:0. Po zmianie stron Orlik szybko ruszył po kolejne trafienia. W 31. minucie na listę strzelców wpisał się Krzysztof Lewandowski, a chwilę później po raz drugi trafił Nożykowski. Na tablicy wyników było już 4:0.
Wymiatacze odpowiedzieli golem Antka Piotrowskiego, który po bardzo ładnym dryblingu zakończył akcję mocnym uderzeniem. Orlik nie pozwolił jednak rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. W końcówce skutecznie zamknął spotkanie, dokładając kolejne bramki i pewnie wypunktowując przeciwnika. Orlik Zabrodzie wygrał 6:2.

Paskowianka Pasek – FC Pioruny

Spotkanie od początku miało wszelkie podstawy, by pretendować do miana hitu kolejki. Paskowianka wyszła na prowadzenie już w 6. minucie. Norbert Gawryś mocnym strzałem pokonał Pawła Banaszka. Pioruny wytrzymały trudny moment i w 16. minucie Julek Kornacki doprowadził do wyrównania.
Cztery minuty później Kornacki wystąpił w roli asystenta, a jego podanie wykorzystał Daniel Stańczyk, wyprowadzając Pioruny na prowadzenie. Chwilę przed końcem pierwszej połowy Piotr Jankowski podwyższył wynik na 3:1.

Po zmianie stron Paskowianka ruszyła energicznie do odrabiania strat. Oliwier Gawiński w ciągu zaledwie trzech minut dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a pomiędzy jego trafieniami bramkę dla Piorunów zdobył Patryk Czajka. Paskowianka zbliżyła się więc do rywala na jedno trafienie, ale wtedy ponownie dał o sobie znać najlepszy tego dnia Piotr Jankowski. Na 10 minut przed końcem podwyższył prowadzenie Piorunów, a po odpowiedzi Aleksego Gorczyńskiego i ponownym zmniejszeniu straty przez Paskowiankę, Jankowski w 47. minucie ustalił wynik na 6:4.
Było to niezwykle emocjonujące widowisko, które w końcowej fazie niepotrzebnie zostało zaognione wydarzeniami zarówno na boisku, jak i poza nim. Ostatecznie zwyciężyły FC Pioruny – bardziej skuteczne i lepiej zorganizowane w kluczowych momentach spotkania.

Leave a Reply