Mistrz nie zwalnia, nowa siła w lidze i pokaz mocy Zabrodziaczka.

14. edycja PLPN w Wyszkowie ruszyła z mocnym akcentem i od pierwszych spotkań pokazała, że poziom rywalizacji znów będzie bardzo wysoki. Premierowa kolejka przyniosła ofensywną grę, wyraźne sygnały od faworytów i pierwsze potwierdzenie, że w tym sezonie o czołowe miejsca trzeba będzie walczyć od samego początku.

Obrońca tytułu ze Skuszewa od razu potwierdził swoje aspiracje, prezentując skuteczność i kontrolę nad meczem. Nowe rozdanie w DST Wyszków przyniosło świeżą energię i konkret w ofensywie, co przełożyło się na solidne zwycięstwo. Z kolei GS Zabrodziaczek wysłał najmocniejszy sygnał ze wszystkich — imponująca druga połowa i najwyższe zwycięstwo kolejki jasno pokazują, że apetyt na mistrzostwo w tej drużynie jest ogromny.

A&M Meble – Skuszew

Skuszew wszedł w nowy sezon dokładnie tak, jak przystało na obrońcę tytułu — pewnie, konkretnie i bez zbędnych nerwów. W pierwszym meczu 14. edycji PLPN pokonał A&M Meble 5:2 (4:0), już w pierwszej połowie praktycznie rozstrzygając losy spotkania.

Początek ułożył się dla mistrzów idealnie, choć z nutą przypadku. Wynik otworzył bowiem gol samobójczy autorstwa Daniel Pakieła, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. To trafienie wyraźnie napędziło Skuszew, który szybko przejął pełną kontrolę nad meczem. Kolejne minuty to już konsekwentna gra w ofensywie i skuteczność pod bramką rywala — jeszcze przed przerwą mistrzowie dołożyli trzy gole i na półmetku prowadzili aż 4:0.

Po zmianie stron A&M Meble zareagowało. Gra się wyrównała, pojawiło się więcej odwagi w ataku, co przyniosło efekt w postaci dwóch zdobytych bramek. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że emocje wrócą do meczu, ale Skuszew nie pozwolił sobie odebrać kontroli. Doświadczenie i spokój w rozegraniu zrobiły swoje.

Ostatnie słowo należało do mistrzów. W końcówce spotkania przypieczętowali zwycięstwo piątym trafieniem, zamykając mecz wynikiem 5:2. Ważną rolę w ofensywie odegrał Oliwier Gołębiewski, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i był jednym z najaktywniejszych zawodników na boisku.

 

DST Wyszków – Pascal FC Widelec

DST Wyszków rozpoczął nowy rozdział z przytupem. Drużyna, która jeszcze niedawno występowała jako Biali Rycerze, przeszła wyraźną przebudowę i odmłodzenie składu — i już na starcie pokazała, że może to być zmiana na lepsze. W starciu z Pascal FC Widelec zwyciężyła 4:2 (1:0), choć rywale tanio skóry nie sprzedali.

Pierwsza połowa była dość zamknięta, ale to DST potrafiło znaleźć drogę do siatki. Wynik otworzył Oliwier Myśliwiec, dając swojej drużynie prowadzenie i spokój przed przerwą.

Po zmianie stron mecz wyraźnie się otworzył. Pascal, który w tym sezonie stawia na sprawdzony od lat trzon zespołu, odważniej ruszył do ataku — i przyniosło to efekt. Do głosu doszedł Paweł Ołów, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do wyrównania i przywracając emocje w spotkaniu.

DST jednak nie zamierzało oddać inicjatywy. Ofensywnie usposobiony zespół odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. Dwa trafienia dołożył Szymon Salwin, który był jednym z motorów napędowych akcji swojej drużyny i skutecznie wykorzystywał stwarzane sytuacje.

Mimo bardzo dobrego występu Salwina, najwięcej uwagi przyciągnął Marcin Myśliwiec. Jego gra to był pełen pakiet — intensywność w odbiorze, jakość w ofensywie i konkret pod bramką rywala. Dorzucił jedno trafienie, ale jego wpływ na grę zespołu był znacznie większy niż sugerują statystyki. Jeśli utrzyma taką formę, może okazać się jednym z kluczowych zawodników całej ligi w tym sezonie.

DST Wyszków wysłał jasny sygnał — nowy skład, nowe otwarcie i realne ambicje na coś więcej niż tylko środek tabeli.

KS Gentelmens – GS Zabrodziaczek

Spotkanie zamykające pierwszą serię gier miało dwa zupełnie różne oblicza. GS Zabrodziaczek rozbił KS Gentelmens aż 7:0 (1:0), ale wynik nie do końca oddaje przebieg pierwszej połowy.

Już przed pierwszym gwizdkiem Gentelmens znalazł się w trudnej sytuacji — mimo zapowiedzi wzmocnień kadrowych, nie wszyscy zawodnicy zdołali dotrzeć na mecz. To odbiło się na jakości gry i przede wszystkim na wydolności zespołu w dalszej fazie spotkania. Zabrodziaczek natomiast wyszedł swoim sprawdzonym składem, wysyłając jasny sygnał: w tym sezonie cel jest jeden — walka o mistrzostwo.

Pierwsza połowa była jeszcze wyrównana. Zabrodziaczek kontrolował grę, ale długo nie potrafił udokumentować przewagi. Dopiero składna akcja ofensywna przyniosła efekt — na listę strzelców wpisał się Jakub Mastelarek, dając swojej drużynie skromne prowadzenie do przerwy.

Po zmianie stron obraz meczu zmienił się diametralnie. Gentelmensi zaczęli wyraźnie opadać z sił, co bezlitośnie wykorzystali zawodnicy prowadzeni przez Dariusza Wiąckiewicza. Zabrodziaczek wrzucił wyższy bieg i z każdą kolejną minutą powiększał przewagę.

Nie do zatrzymania był Łukasz Łada, który rozegrał kapitalne zawody. Trzy bramki i dwie asysty mówią same za siebie — był wszędzie tam, gdzie działo się coś groźnego. To właśnie jego ofensywna jakość w dużej mierze rozbiła rywala i odebrała złudzenia drużynie prowadzonej przez Piotra Bazeła.

Ostatecznie skończyło się wysokim 7:0, a GS Zabrodziaczek już na starcie sezonu pokazał, że może być bardzo poważnym kandydatem do końcowego triumfu.

Leave a Reply