Zmiana lidera w drugiej lidze! Fc Kolos na prowadzeniu

W 4. serii gier II ligi zobaczyliśmy starcie lidera z wiceliderem, z którego zwycięsko wyszła ekipa Fc Kolos. Oznacza to, że druga liga ma nowego przodownika, a Ukraińcy stali się głównym faworytem do awansu do I ligi. W pozostałych spotkaniach Krzywica wygrała z Iskrą i ten mecz totalnym rollercoaster , WKS ograł Pepinosów, a po trzy punkty sięgnęły również Spartak Wola oraz ZKS Lucynów.

Magnatt – Spartak Wola

Magnatt miał po swojej stronie doświadczenie, boiskowe ogranie i zdecydowanie więcej lat na karku. Spartak Wola to młodość, bieganie i zaangażowanie. I właśnie to drugie okazało się kluczem do zwycięstwa.
Spotkanie długo trzymało w napięciu. Magnatt nie zamierzał oddawać punktów za darmo, a Spartak musiał solidnie się napracować, żeby przechylić szalę na swoją korzyść. Jeszcze w 48. minucie było 3:4 i naprawdę wszystko mogło się wydarzyć. Jedna bramka dzieliła Magnatt od wyrównania, więc końcówka była emocjonująca.

Młodzież ze Spartaka nie pękła jednak pod presją. Zamiast kalkulować, dalej robiła swoje, dokładając kolejne metry i walcząc o każdą piłkę. Magnatt próbował wykorzystać swoje doświadczenie, ale z upływem czasu coraz bardziej dawała o sobie znać energia młodszych rywali. Ostatecznie Spartak dołożył piąte trafienie i zamknął spotkanie wynikiem 5:3.
Dla Magnattu to mecz, w którym było blisko, ale zabrakło postawienia kropki nad „i”. Spartak z kolei pokazał, że młodość to nie tylko dużo biegania, ale też charakter i konsekwencja, kiedy wynik wciąż pozostaje sprawą otwartą.
Trzy punkty dla Spartaka Wola, a Magnatt musi przełknąć gorycz porażki. Wynik 3:5, ale emocje zdecydowanie większe, niż mogłaby sugerować sama końcowa różnica bramek.

ZKS Lucynów – Fc Tu-Tu

Kolejne starcie młodości z doświadczeniem i kolejny raz górą Ci młodsi! ZKS Lucynów pokonał FC Tu-Tu 6:2, pokazując, że waleczność i konsekwencja potrafią zrobić różnicę.
Sam wynik może sugerować jednostronne spotkanie, ale FC Tu-Tu nie rozegrało złego meczu. Były próby, była walka i momenty, w których można było pokusić się o coś więcej. Problem w tym, że piłka nożna nie wybacza braku skuteczności. Tu-Tu miało swoje sytuacje, ale zabrakło konkretów pod bramką rywala i chłodnej głowy przy wykończeniu akcji. Dodatkowo świetnie dysponowany w bramce był Kamil Kozon.

Lucynów takich problemów miał znacznie mniej. Drużyna grała z energią, nie odpuszczała pojedynków i potrafiła zamieniać swoje okazje na bramki. ZKS był waleczny, konsekwentny i przede wszystkim skuteczny, a sześć zdobytych goli najlepiej pokazuje, jak dobrze radził sobie w ofensywie.
FC Tu-Tu może czuć niedosyt, bo przy lepszym wykończeniu ten mecz mógł wyglądać inaczej. Z kolei Lucynów dopisuje kolejne zwycięstwo i potwierdza, że młodej ekipie nie brakuje ani ambicji, ani argumentów na boisku.
Kolejny mecz, kolejny raz młodość bierze górę! ZKS Lucynów wygrywa 6:2, a FC Tu-Tu zostaje z lekcją, że same dobre fragmenty gry nie wystarczą, jeśli pod bramką rywala brakuje skuteczności.

Fc Kolos UA – Klimag

Hit dnia nie zawiódł, choć na boisku różnica była wyraźna! Starcie lidera z wiceliderem, pełne ławki rezerwowych i napięcie, które było czuć jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. FC Kolos i Klimag doskonale wiedzieli, o co toczy się gra. Stawką było nie tylko zwycięstwo, ale również fotel lidera.
Kiedy jednak rozpoczęła się rywalizacja, Kolos szybko pokazał, że nie zamierza zadowalać się rolą pretendenta. To ta ekipa miała tego dnia zdecydowanie więcej argumentów w ofensywie, grała z ogromnym zaangażowaniem i nie odpuszczała żadnej piłki. Klimag próbował znaleźć sposób na rozpędzonego rywala, ale tym razem musiał uznać jego wyższość.

Na szczególne wyróżnienie zasłużył Orest Maniuk, który rozegrał znakomite spotkanie, strzelił 4 gole i był jednym z głównych bohaterów tego widowiska. Kolos imponował nie tylko pomysłem na grę, ale również walecznością i determinacją. W meczu o tak dużą stawkę właśnie te elementy potrafią zrobić różnicę — i tym razem zrobiły ją ogromną.
Dla Klimagu to wyjątkowo bolesny poranek. Lider po raz pierwszy w tym sezonie schodzi z boiska pokonany, a porażka ma dodatkowe konsekwencje w tabeli. FC Kolos wykorzystuje potknięcie rywala, wskakuje na pierwsze miejsce i zrzuca dotychczasowego lidera na drugą pozycję.
Kolos nie tylko wygrał hit kolejki — wysłał też jasny sygnał całej lidze. Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy ekipa jest gotowa walczyć o najwyższe cele, to po takim występie odpowiedź jest jasna. Klimag pozostaje groźnym zespołem, ale tego dnia to Kolos miał więcej piłkarskich argumentów i zasłużenie zgarnął pełną pulę. Lider się zmienił, a walka o mistrzostwo drugiej ligi nabiera rumieńców!

Krzywica – Nor-Pol Iskra Jasienica

Dobre meczycho przypadło mi na niedzielną zmianę! Iskra, która przed tygodniem pokazała się z dobrej strony przeciwko Kolosowi, tym razem miała mieć teoretycznie łatwiejsze zadanie. Miała być spokojna niedziela, a wyszły z tego niezłe ciężary!

Piłkarsko? Iskra miała zdecydowanie więcej do powiedzenia. Prowadziła grę, kreowała sytuacje i przez większość spotkania dyktowała warunki. Problem w tym, że w piłce nożnej za przewagę optyczną punktów się nie przyznaje!

Krzywica natomiast robiła swoje. Walczyła, gryzła murawę, a z każdą kolejną minutą coraz mocniej wierzyła, że tego dnia można sprawić niespodziankę. Pomogła jej w tym sama Iskra, a konkretnie błędy, które na tym poziomie potrafią kosztować naprawdę sporo.

Najpierw gol Radzkiego z połowy boiska, przy którym swoje trzy grosze dołożył Sroka. Później kolejne niefortunne zagranie bramkarza Iskry, tym razem do Kruszewskiego we własnym polu karnym. I nagle z meczu, który miał być pod kontrolą, zrobiła się nerwowa pogoń za wynikiem!

A samo widowisko? Miało absolutnie wszystko! Były zwroty akcji, żółta kartka, gra w przewadze, kapitalne interwencje bramkarzy i emocje do samego końca.

Happy end należał jednak do Krzywicy! Drugie zwycięstwo w tej edycji stało się faktem. I choć Iskra może mieć pretensje przede wszystkim do siebie, to Krzywicy nie można odmówić jednego – ogromnego serducha do gry!

FC Pepinos – WKS Ostrówek

Muszę to jasno powiedzieć – piłkarsko Pepinos zrobił postęp! I to taki, który widać gołym okiem. Kto spodziewał się łatwego spacerku WKS-u, ten szybko musiał zweryfikować swoje przewidywania.

Ekipa z Ostrówka stawiła się w licznym składzie, ale na boisku musiała się nieźle nakombinować, żeby znaleźć sposób na świetnie dysponowanego Brodzika między słupkami Pepinosów.

Zaczęło się jednak zgodnie z planem WKS-u. Już w 2. minucie Oleksiak obsłużył Borczyńskiego, a ten otworzył wynik spotkania. Dziesięć minut później mieliśmy już remis po dwójkowej akcji Włodarski – Przybysz!

I tutaj warto zatrzymać się przy Włodarskim. Technicznie zdecydowanie wyróżnia się na tle kolegów z Pepinosów, co tego dnia udowodnił kilkukrotnie. Zresztą Jarek w naszym shortcie na YouTube wskazał właśnie „Kiełbasę” jako najlepszego technika w drużynie. Przypadek? Nie sądzę!

Do przerwy WKS prowadził 3:2, a jedną z ozdób pierwszej połowy było piękne trafienie Oleksiaka z rzutu wolnego, dające Pepinosom kontakt z rywalem. Tę bramkę koniecznie zobaczcie na VEO albo w naszym ligowym vlogu!

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. WKS dominował, szukał kolejnych trafień i próbował kontrolować wydarzenia na murawie. Pepinos natomiast cierpliwie się bronił i wyprowadzał groźne kontry.

I powiem więcej – gdyby zawodnicy Pepinosów mieli odrobinę więcej szczęścia pod bramką Kubuja, WKS mógłby znaleźć się w naprawdę poważnych tarapatach!

Ostatecznie to Ostrówek dopiął swego, ale Pepinos zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Mam przeczucie, że Pepinos jeszcze niejednemu faworytowi w tym sezonie spłata figla! I wcale nie będzie to dla mnie wielka niespodzianka.

Dodaj komentarz