Jesteś tutaj:HOME>XIV Edycja Ligi Bobra>Relacje 1 liga>Ścisk na czele tabeli - VII kolejka 1 liga

Ścisk na czele tabeli - VII kolejka 1 liga Wyróżniony

29 październik 2018 Relacje 1 liga 304 odsłon

W chłodne, deszczowe popołudnie, 7 kolejkę pierwszej ligi rozpoczęło spotkanie Tiger’a z Hydro-Styl’em. Mecz rozpoczął się od szybkiej bramki strzelonej przez ekipę Hydro-Styl’u, co zapowiadało, że mecz ten będzie obfitował  w bramki. Jednak dalszy przebieg gry, nie był  zbyt emocjonujący. Obie drużyny popełniały sporo błędów technicznych, a strzały wędrowały głównie obok bramki, przez co do przerwy mieliśmy skromne, jednobramkowe prowadzenie Hydro-Styl’u. Po przerwie drużyna Hydro-Stylu tworzyła sobie coraz więcej sytuacji bramkowych, czego skutkiem było podwyższenie prowadzenia na 2-0 w 29’. Parę minut później, po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego, piłka pechowo odbiła się od bramkarza Hydro-Styl’u i wpadła do siatki. Przez kolejną część meczu obie drużyny nie potrafiły wykorzystać stworzonych przez siebie sytuacji, a wynik pozostał niezmieniony. Po 7 kolejkach, Tiger pozostaje nadal bez punktów i plasuje się na ostatniej pozycji w tabeli.

Drugi mecz zapowiadał się bardzo ciekawie, gdyż naprzeciwko siebie stanęły ekipy Klonowych Liści i Nauki Jazdy. Po paru minutach meczu inicjatywę przejęła drużyna Klonowych, która nękała bramkę przeciwnika, jednak w tym meczu niesamowitymi interwencjami popisywał się bramkarz Nauki Jazdy-Radosław Gąsiorowski, który kilkukrotnie uchronił swoją drużynę przed stratą bramki. Klonowe napierały coraz bardziej, aż w końcu udało im się strzelić dwie szybkie bramki w 10 minucie. Po 20 minutach gry, ekipa Nauki Jazdy wzięła się do odrabiania strat i również zaliczyła dwa szybkie trafienia, przed końcem połowy. Wydawało się, że taki wynik utrzyma się do gwizdka kończącego pierwszą odsłonę meczu, jednak tuż przed gwizdkiem Klonowe Liście, egzekwowały rzut wolny sprzed pola karnego, do którego podszedł Łukasz Bogusiewicz i mocnym strzałem po ziemi, zamienił go na bramkę. Niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy, ekipa Klonowych ponownie wykonywała rzut wolny sprzed pola karnego i także tym razem wykonywał go Łukasz Bogusiewicz, zdobywając drugą bramkę z rzutu wolnego w tym meczu. Chwilę potem, Klonowe zaliczyły jeszcze jedno trafienie i kiedy wydawało się, że mają mecz pod kontrolą, pazury pokazała Nauka Jazdy i dołożyła do swojego konta dwa trafienia, a mecz zamienił się w istną kanonadę. Obie ekipy poszły na wymianę ciosów, nękając bramkarzy licznymi, celnymi strzałami, strzelając bramkę po bramce, w efekcie czego spotkanie zakończyło się zwycięstwem Klonowych Liści 8:6. Pochwały należą się dla obu ekip, gdyż, stworzyły fantastyczne widowisko, pełne tego, czego kibice lubią najbardziej, czyli walki i bramek.

W kolejnym meczu Latoszek podejmował drużynę FC Spectare. Mecz ten, można określić jednym słowem-POGROM. Latoszek od razu rzucił się do ataku po 6 minutach spotkania mieliśmy już 3:0. W tym meczu, zawodnicy Spectare nie mieli nic do powiedzenia, wobec składnej, drużynowej, gry przeciwnika, który z łatwością dochodził do sytuacji strzeleckich i zmusił Spectare do zamknięcia się na własnej połowie oraz przyjmowaniu kolejnych strzałów na swoją bramkę. Latoszek strzelał bramkę po bramce, a grą pewnie dowodził (najlepszy na boisku w tym meczu) Przemysław Borkowski, czego skutkiem była ośmiobramkowa przewaga w pierwszej połowie meczu. W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Latoszek ciągle oblegał bramkę przeciwnika, jednak w wielu sytuacjach brakowało skuteczności. Mimo tego,  w dalszej części gry ponownie ujrzeliśmy grad goli w wykonaniu Latoszka, wobec którego Spectare było zupełnie bezradne i ograniczyło się tylko, do wybijania piłki do przodu. W rezultacie mecz zakończył się wynikiem 16:0 dla Latoszka, który jest jedną z dwóch, wciąż niepokonanych drużyn tej edycji.

W spotkaniu o godzinie 17:00, swój mecz rozegrał Team Hangover podejmujący drużynę Szewnicy. Mecz zaczął się od trafienia ekipy Szewnicy już w trzeciej minucie meczu, przez co zawodnicy nabrali apetytu na kolejne trafienia, jednak strzały lądowały głównie obok bramki. Hangover nie pozostawał dłużny i również tworzył sobie sytuacje strzeleckie, których skutkiem było zdobycie bramki wyrównującej w 12’. Niedługo potem, po samobójczym trafieniu zawodnika Hangover’u, Szewnica ponownie wyszła na prowadzenie. Następnie, bramkarz Szewnicy po raz drugi w tym meczu musiał wyciągać piłkę z siatki, gdyż wyrównującą bramkę ponownie strzelił Kacper Gałązka. Wynik ten utrzymał się do przerwy, po której to, drużyna Hangover’u zaliczyła szybkie trafienie. W dalszej części spotkania Szewnica starała się doprowadzić do wyrównania, lecz Hangover dzielnie bronił wyniku i starał się go wyśrubować, jednak zawiodła skuteczność. Dwie minuty przed końcem spotkania, sytuacja zmieniła się o 180 stopni, gdyż Szewnica zdołała ustrzelić dwie szybkie bramki, po których Hangover nie zdołał się otrząsnąć i stracił jeszcze jednego gola. Szewnica pokazała w tym meczu, w jaki sposób należy walczyć do końca i w nagrodę przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść w końcówce meczu, by ostatecznie wygrać 5:3.

W ostatnim z niedzielnych spotkań, mecz rozegrały drużyny LSFC oraz Fc Tutu. Mecz rozpoczął się od szybkich dwóch bramek Pawła Bryla, przez co LSFC po 3 minutach prowadziło już 2:0. Tutki szybko odpowiedziały bramką kontaktową i zrobił nam się bardzo ciekawy mecz. Obie ekipy walczyły zacięcie i dołożyły jeszcze po 2 bramki w pierwszej połowie, przez co LSFC wyszło na drugą część spotkania z jednobramkową przewagą. Od razu po rozpoczęciu, TuTu zdołało strzelić bramkę wyrównującą i zdawało się, że mają realną szansę na zwycięstwo w tym meczu. Jednak to drużyna LSFC dochodziła częściej do sytuacji bramkowych, z którymi coraz więcej problemów miała ekipa TuTu. Skutkiem tego była utrata bramki i zupełne oddanie inicjatywy na rzecz ekipy LSFC, która bombardując bramkę Tutków mocnymi strzałami z dystansu, strzelała kolejne i kolejne bramki. W rezultacie mecz zakończył się pewnym zwycięstwem LSFC 10:4.

W środę przed 7 kolejką, odbyło się wcześniej zakontraktowane spotkanie. Ruben podejmowało na Orliku w Ostrówku drużynę SM Texland. Obie drużyny przed tym spotkaniem zaliczyły tylko jedną porażkę z drużyną Latoszek, która również walczy o jak najwyższą lokatę w klasyfikacji końcowej ligi.
Spotkanie rozpoczęło się dość dynamicznie. Ruben dość szybko i łatwo stracił 4 bramki po strzałach Kupca, Wycech oraz Radomskiego. Przeciwnik SM Texland, zaczął zmieniać strategię, która zaowocowała już w 14’ w której to Hubert Kosowski wpakował bramkę Texland’owi. Kilka chwil później duet Wróbel i Rozbicki trafili na
2-4. Czas leciał dość szybko, nerwowa końcówka I połowy zakończyła się podyktowanym rzutem karnym, który wykorzystał niezawodny Łukasz Mietlicki. Na przerwę SM Texland schodził z 1-bramkowym prowadzeniem.
Początek II połowy ponownie należał do drużyny Krzyśka Króla (Sm Texland), Wycech i Melcher dość szybko rozbili obronę Ruben’u i podwyższyli wynik na 6-2. Rywal zaczął trochę rwać do przodu, jednak ciężko przebić się przez dość szczelną obronę Texland’u. W 40’ Rozbicki wyprowadza piłkę, dogrywa do Wróbla i mamy 3-6. Do gwizdka końcowego pozostało zaledwie kilka minut, na dodatek w 43’ Radomski ponownie trafia do bramki Ruben’a. Końcowe minuty to wszelkie próby zdobycia bramki przez zespół Ruben’a, niestety kilka błędów i w końcowych sekundach do bramki Texland’u dwukrotnie trafił Sebastian Sasin. Wynik końcowy 7-6 dla Texland. Zwycięstwo po ciężkiej walce. Dla Ruben’u należą się wielkie brawa za walkę do samego końca!

 

Dawid Krzyżewski

E-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok