Szóstka 7 kolejki – 1 liga
Siódma kolejka 1. ligi miała tylko dwa mecz. Zatem to mocno ograniczyło nasze możliwości. Jednak przeglądając materiały z ligi okazało się, że było kilka naprawdę mocnych historii i występów, które na długo zostaną w pamięci. Kapitalny mecz Black Horses z Wyższą Półką, bardzo solidna praca duetu pomocników Orlika Zabrodzie i kolejny raz zawodnicy, którzy w kluczowych momentach potrafili wziąć odpowiedzialność za wynik — właśnie z tego zbudowała się nasza Szóstka Kolejki. W tej serii spotkań doceniamy zarówno indywidualny błysk, jak i piłkarzy, których wkład w grę zespołu był widoczny od pierwszej do ostatniej minuty.
Między słupkami miejsce w zestawieniu wywalczył Michał Mianowicz (Black Horses) i był to występ z tych, obok których nie da się przejść obojętnie. Jeśli przez 50 minut przeciwnik mówi, że jesteś najlepszy na boisku, to znaczy bardzo dużo. A jeśli takie słowa padają ze strony broniącej mistrzostwa Wyższej Półki, to tym bardziej świadczy o klasie występu. Mianowicz nie tylko znakomicie bronił, ale też otworzył mecz golem, imponował grą na linii i bardzo dobrze wprowadzał piłkę do gry. To był po prostu występ na najwyższym poziomie.
W defensywie wyróżnił się Łukasz Urbanik (BrumBrumki). Jego zespół miał przed sobą bardzo trudne zadanie, bo trzeba było odrabiać aż cztery bramki, a sam mecz przerodził się w jedno z ciekawszych widowisk tej edycji. Urbanik był jedną z najjaśniejszych postaci swojej drużyny — aktywny, zaangażowany i konkretny. Gol i asysta tylko potwierdzają, jak ważną rolę odegrał w tym spotkaniu.
W pomocy stawiamy tym razem na duet z Orlika Zabrodzie, bo właśnie ta dwójka miała ogromny wpływ na funkcjonowanie zespołu. Pierwszym z wyróżnionych jest Filip Nożewski, wybrany zawodnikiem meczu i bez wątpienia jeden z najlepszych graczy na boisku. Filip świetnie odnajdywał partnerów w ofensywie i umiejętnie napędzał akcje swojego zespołu, a koledzy potrafili zamieniać jego podania oraz pomysły na konkretne sytuacje bramkowe.
Obok niego znalazł się Kuba Szymaniak (Orlik Zabrodzie), który operował nieco niżej, ale jego wpływ na grę drużyny był równie istotny. Odpowiadał za zadania defensywne i bardzo dobrze radził sobie w rozbijaniu ofensywnych działań rywala. Choć statystyki mogą nie oddawać w pełni jego pracy, bo na koncie miał „tylko” jedną asystę, to cały jego występ zasługuje na bardzo wysoką ocenę. To był mecz pełen odpowiedzialności, jakości i dużej dyscypliny taktycznej.
W ataku nie mogło zabraknąć Huberta Kolbusa (BrumBrumki), który zaliczył występ z kategorii tych kompletnie nieoczywistych, a przez to jeszcze bardziej efektownych. Pierwsza połowa? Do zapomnienia. Próbował, biegał, kiwał, ale niewiele wychodziło. Po zmianie stron nastąpiła jednak prawdziwa eksplozja. Hubert kilkukrotnie wpisał się do raportu meczowego, a każda z jego bramek miała swój ciężar i charakter — najpierw przewrotką, później głową, a na koniec z rzutu karnego. Taki zwrot akcji i taki repertuar wykończenia akcji robią ogromne wrażenie. Po prostu: wow.
Szóstkę kolejki zamyka Konrad Kupiec (Wyższa Półka), czyli prawdziwy wybawca swojej drużyny w meczu z Black Horses. To nie pierwszy raz, kiedy Kupiec bierze odpowiedzialność za losy spotkania i daje swojej ekipie coś ekstra w najważniejszym momencie. Najpierw jego podanie otworzyło drogę do bramki Wiktorowi Królowi, a później sam dołożył dwa trafienia. To był występ lidera, który znów udowodnił, jak wielką wartość ma dla Wyższej Półki.